Gdyby zwyciężył w Rosji, na pewno dodałby Księstwu trochę ziem wschodnich. Ktoś przecież musiałby je okupować. I utworzyłby Republikę Nowogrodu, Republikę Pskowską, Królestwo Moskiewskie i Wielkie Księstwo Smoleńskie. Proszę przy tym zauważyć (to nie było bez znaczenia w tamtych czasach), że Polakom utworzył „księstwo”, a innym na ogół „wielkie księstwa” albo i „królestwa”. Rozumiem, że ci wszyscy Westfalczycy (Etruskowie, Würzburgerzy) – a zwłaszcza Hiszpanie – mają mu być za to wdzięczni?”.

Gdyby Buonaparte wygrał – część tych państw zapewne istniałaby do dzisiaj. Były to, powtarzam, państwa marionetkowe – Księstwo Warszawskie bardziej przypominało Generalną Gubernię niż III Królestwo Polskie utworzone w wyniku kongresu wiedeńskiego (wskutek nacisków Aleksandra I, występującego w glorii wyzwoliciela Europy spod buta Napoleona).

Królestwo Polskie było suwerenne – na co najlepszym dowodem jest fakt, że gdy znakomitego króla, Aleksandra II, zastąpił znacznie gorszy Mikołaj I, to Sejm Królestwa go w 1831 roku zdetronizował, zrywając unię personalną. Proszę zauważyć, że do armii Królestwa wstąpili prawie wszyscy oficerowie Księstwa Warszawskiego – którzy przecież w 1812 roku z Aleksandrem Romanowem walczyli!

Przepraszam za przydługą dygresję. Piszę to, bo chce podkreślić, że slogan „władza pochodzi od narodu” to nie normalność, lecz dziwaczny pomysł d***kratów. P. Wronka pisze zresztą: „Augusta II wybrało na króla polskie państwo, polski sejm, polscy magnaci, szlachcice itd.” – a gdzie reszta „narodu”? Zresztą większość szlachty, tak naprawdę przekupiona, wybrała Franciszka Ludwika Burbona, ks. de Conti (Wikipedia podaje: „Elekcję Augusta II sfinansowały domy bankowe Issachara Berenda Lehmanna i Samsona Wertheimera.

27 czerwca 1697 roku ogłoszony został królem przez mniejszość szlachty, przekupionej przez Rosjan z polecenia cara Piotra I na sejmie elekcyjnym, po bardzo burzliwym, wielomiesięcznym interregnum”). Tak więc August II został królem w wyniku interwencji rosyjskiej – a w 1704 roku został, podobnie jak Mikołaj I w 1831, zdetronizowany. Nota bene w 1703 roku pożyczył od Piotra I ogromną sumę 300 tys. rubli w złocie – i otrzymał 12 tys. wojska!

August III Sas był już całkowitym mianowańcem rosyjskim. Czyli, krótko pisząc, królowie sascy byliby nielegalni. Ale potem parokrotnie zrywał sojusz z Moskwą… Dzisiejsza terminologia d***kratyczna nie tylko jest absurdalna (jak cała d***kracja), ale też po prostu nie pasuje do pojęć polityki z normalnych czasów. W sensie d***kratycznym nikt nie byłby legalnym królem. Na zakończenie zwrócę p. Wronce uwagę, że np. ojciec i matka, rządzący rodziną, też nie są legalnie wybierani przez dzieci. Proszę sobie wyobrazić, jaki bałagan powstałby, gdyby istotnie głowę rodziny wybierano…

Jaki? Właśnie taki jak dziś, gdy prezydentów, „królów elekcyjnych” i innych władców wybiera się d***kratycznie!