epa06221941 Martin Schulz, the leader of the German Social Democratic Party (SPD) and candidate for German Chancellor, speaks at the SPD's election campaign conclusion in Aachen, Germany, 23 September 2017. General elections in Germany are scheduled to be held the following day on 24 September. EPA/SASCHA STEINBACH Dostawca: PAP/EPA.

Janusza Korwin-Mikkego karał grzywnami za „niepoprawne politycznie” wypowiedzi w Europarlamencie, chciał użyć siły przeciwko Polsce z powodu nieprzyjmowania imigrantów, dał się poznać jako skrajny wróg Polaków. Z punktu widzenia Polski ewentualny wybór Martina Schulza na kanclerza Niemiec może być równie groźny jak niegdyś wybór Adolfa Hitlera.

Socjalista Martin Schulz (w grudniu ukończył 61 lat), który uzyskał niedawno nominację SPD na kanclerza, swoją przygodę z wielką polityką zaczął od spektakularnej porażki, którą dziś skrzętnie ukrywa. Gdy w 2010 roku były premier Belgii – arcylewak Guy Verhofstadt – ogłosił reaktywację loży masońskiej „Spinelli”, Schulz zgłosił swoją kandydaturę, ale… nie został przyjęty.

Elegancko wytłumaczono mu to brakami w jego wykształceniu. Loża „Spinelli” została tak nazwana na cześć założyciela – włoskiego komunisty Altiero Spinellego, jednego z ideologicznych założycieli Unii Europejskiej (głosił ideę powołania superpaństwa kontrolującego na każdym kroku życie swoich obywateli). Spinelli pozyskał do swoich nieprzemyślanych pomysłów tak dużą liczbę lewicowych eurodeputowanych, że udało mu się blokować słuszne pomysły chrześcijańskich demokratów.

Członkowie loży stali się tak wpływową siłą, że Europarlament powołał specjalną komisję ds. federalizacji Europy, a Spinelli został jej sprawozdawcą. W efekcie, w 1984 roku, Parlament Europejski na wniosek klubu przyjął traktat ustanawiający Unię Europejską. Ratyfikacji tego traktatu odmówiły jednak rządy państw członkowskich, które nie uzyskały poparcia swoich parlamentów.

Jednak traktat stał się impulsem do podpisania Jednolitego Aktu Europejskiego (1986) i traktatu z Maastricht (1992). Tego ostatniego aktu Spinelli już nie dożył. Zmarł w Rzymie 23 maja 1986 roku. 24 lata później jego idee reaktywował właśnie Guy Verhofstadt. Nazwał organizację na cześć włoskiego komunisty „lożą Spinelli”. Jej statut nakładał na kandydatów na członków obowiązek posiadania wyższego wykształcenia.

Schulz zgłosił akces do loży jako jeden z pierwszych, jednak nie przyjęto go. Niemiecki socjalista nie potrafił wówczas wykazać, że legitymuje się wyższym wykształceniem. Z tego względu drzwi do loży okazały się dla niego zamknięte. Przy okazji wyszła na jaw jego skrzętnie skrywana tajemnica: w 1974 roku nie ukończył jedenastej klasy w gimnazjum w Würselen, przerwał naukę i nie zdał matury. Zaległości tych nigdy już później nie nadrobił. W efekcie może zapisać się w historii jako najsłabiej wykształcony niemiecki kanclerz.