Zabójcze pomysły

Nieprzyjęcie Schulza do loży „Spinelli” paradoksalnie wyszło mu na korzyść. Dziś może się odcinać od innych członków tego ugrupowania, którzy uwikłali się w skandale korupcyjne (Guy Verhofstadt) lub pedofilskie (Daniel Cohn-Bendit). Od samego programu loży „Spinelli” Schulz nigdy się nie odciął. Co więcej – swoim zachowaniem wyraźnie popierał jego założenia.

Jakie są podstawy programowe działania loży „Spinelli”, do której tak nieudolnie próbował przystąpić niemiecki socjalista? Sięgnijmy do dokumentu z 1941 roku. Włoski komunista domagał się powołania jednego, wspólnego europejskiego państwa ponadnarodowego, którego głównym zadaniem byłoby tłumienie imperialnych zapędów poszczególnych państw narodowych.

Według tego dokumentu, należało wyłonić jedną, wspólną władzę dla całego kontynentu (sic!), która miałaby zastąpić dotychczas funkcjonujące władze narodowe w czterech głównych obszarach: finansów, obronności, polityki gospodarczej i polityki zagranicznej.

Manifest nakazuje również zlikwidować niepodległość państw narodowych. Czytamy w nim: „Ideologia niepodległości narodowej jest potężnym instrumentem postępu (…). Ale nosi ona również zalążek nacjonalizmu imperialnego, który na oczach naszej generacji urósł do rozmiarów gigantycznych, doprowadzając do (…) wybuchu dwóch wojen światowych. Naród nie jest już postrzegany jako wytwór historyczny będący rezultatem współżycia między ludźmi (…), stał się natomiast bytem Boskim, organizmem, który myśli jedynie o własnym istnieniu, nie troszcząc się o to, czy inni na tym nie ucierpią. Absolutna suwerenność państw narodowych doprowadza do pragnienia dominowania nad innymi i domaga się coraz większej przestrzeni życiowej, pozwalającej poruszać się swobodnie i zapewniającej środki do życia bez zależności od innych”.

Receptą na to miała być, według Spinellego, właśnie likwidacja niepodległości poszczególnych państw i walka z jakimikolwiek przejawami interesu narodowego. Dokument stał się też zbiorem zasad loży „Spinelli”, której celem stała się walka z „egoizmami narodowymi” – jak nazywa się każde dążenie do podejmowania decyzji samodzielnie, a nie na rozkaz Brukseli. Dla uszu Schulza, który straszył państwa członkowskie „interwencją zbrojną”, jest to wymarzona wręcz muzyka.