Zarzuty prokuratury

Takie zarzuty postawiła mu Prokuratura Wojskowa Floty Oceanu Spokojnego. Po zakończeniu śledztwa skazano go na 10 lat więzienia. Rodzice Reginy przez wiele lat usiłowali nawiązać z nim kontakt, ale im się nie udawało. Dopiero kiedy znaleźli się w Tomsku w 1939 roku, jej mama spotkała się z duchownym, który miał kontakt z księdzem Jurkiewiczem i przekazał mamie list od niego. Prosił w nim mamę, by przysłała mu solonego sała i tzw. noski do walonek. Z listu księdza dowiedzieliśmy się, że odbywał on wyrok w łagrze nad rzeką Jaja w miejscowości Anżero-Sudżensk w obwodzie kemerowskim. Więcej listów od księdza rodzice nie otrzymali. Doszły do nich tylko słuchy, że stracił oko. Na pewno mu je wybili, może w trakcie śledztwa, a może w łagrze…

– Wielkim przeżyciem w dzieciństwie dla mnie była też śmierć biskupa Karola Śliwowskiego – mówi Regina Stańko. – Nie był on, w odróżnieniu od ks. Jurkiewicza, aresztowany i zesłany do łagru. Nakazano mu w 1929 roku opuścić Władywostok i w nim się nie pokazywać. Zamieszkał on w Sedance, osadzie leżącej na przedmieściach miasta. Został tu przyjęty przez parafiankę Kazimierę Piotrowską, mieszkającą w domu należącym do japońskiego konsula. Biskup był już wtedy mocno schorowany. Miał też 70 lat. Znajdował się pod stałym nadzorem sowieckiego bezpieczeństwa. Nie pamiętam, jak się ono wówczas nazywało. NKWD powstało później, pod koniec lat trzydziestych.

Mimo to ks. Jurkiewicz często go odwiedzał. Podobnie czynili parafianie. Mój ojciec też często u niego bywał i dużo rozmawiał z nim po polsku. Gdy wracał, zawsze mówił, że biskup gaśnie w oczach. Stan jego zdrowia pogarszał się z każdym dniem. Moi rodzice mieli krowę i do moich obowiązków należało dostarczanie biskupowi mleka. Pamiętam, że 5 stycznia 1933 roku – jak zwykle – pojechałam do Sedanki. Było to w czasie ferii zimowych. Kiedy weszłam do domu pani Kazimiery, to ona płacząc, oświadczyła: „Jemu mleka i niczego innego już nie trzeba, zmarł”. Zaczęłam płakać, nie wiedziałam, co robić z mlekiem. W końcu ktoś je ode mnie odebrał, oddał bańkę i mogłam jechać do domu. Okazało się, że śmierci biskupa wszyscy się spodziewali. Mój ojciec wykonał dla niego nawet cynową trumnę.

Hieny cmentarne

Biskup spoczął w ziemnej mogile obok kaplicy. W nocy nieznani sprawcy rozkopali jego grób, rozbili trumnę i wyciągnęli z niej wszystkie cenne rzeczy. Biskup został pochowany ponownie w innym miejscu. Na jego grobie ojciec Reginy ustawił krzyż z metalowych rurek, który sam wykonał, a którego nie zdążył ustawić na pierwszym grobie biskupa. Do krzyża przytwierdził tabliczkę z napisem: „Tu spoczywa święty ojciec. Wieczna pamięć dla biskupa Karola Śliwowskiego”. Na tabliczce umieścił też daty urodzin i śmierci biskupa.

Po śmierci hierarchy Regina jeździła latem na wakacje do pani Kazimiery. Niezależnie od pogody codziennie chodziły na cmentarz, by modlić się przy grobie biskupa. Dbały, by na jego grobie były zawsze świeże kwiaty. Pani Kazimiera nie rezygnowała ze starań o zgodę władz na wyjazd do Polski i liczyła, że w końcu ją dostanie. W związku z tym postarała się o dużą skrzynię z żelazną rączką, w której złożyła wszystkie rzeczy, które pozostały po biskupie. Skrzynię tę przekazała rodzinie Reginy. Wszyscy odnosili się do tej skrzyni z szacunkiem i nawet ojciec Reginy nigdy jej nie otwierał. Pani Kazimierze ostatecznie udało się wyjechać z ZSRS, ale nie do Polski, tylko do Mandżurii, konkretnie do Harbinu, w którym funkcjonowała znacząca polska kolonia.