Akcje wojskowe osiągnęły szczyt zajęciem Cieszyna i natarciem na Skoczów, gdzie 30 stycznia 1919 r., pod presją Ententy zostały zakończone przed ostatecznym uderzeniem na wojska polskie za Wisłą. Dzięki zdecydowanemu natarciu ppłk. Šnejdárka ocalona została większość Śląska Cieszyńskiego i dla republiki udało się obronić przed niewybaczalną ekspansją północnego sąsiada większość przemysłu i strategicznych zasobów węgla”.

Na list do czeskiego prezydenta nadesłał odpowiedź Naczelnik Biura Wojskowego Prezydenta Republiki gen. bryg. Zdeněk Jakůbek. Stwierdził w niej: „Pan prezydent ma niezbywalne prawo objąć patronatem honorowym imprezę, która dotyczy wspomnienia powstania c.s. ochotniczych jednostek w ramach armii sojuszniczych. W danym przypadku tak uczynił w interesie dostojnego przebiegu imprezy wspomnieniowej, która odbędzie się w miejscu wyznaczonym do zachowania pamięci wysiłków naszych przodków aktywnie wspomagających założenie samodzielnej Czechosłowacji (…)”.

Chciałoby się w podsumowaniu napisać, że każdy naród ma takich bohaterów, na jakich zasługuje. Byłaby to jednak ocena krzywdząca. Zofia Kirkor-Kiedroniowa w swoich wspomnieniach pisze, że „nie uważała i nie uważa Czechów za naród skłonny z natury do okrucieństwa”.

W swoich wspomnieniach prezydent Edvard Beneš krytycznie ocenił działania legionistów na Śląsku Cieszyńskim. Dla większości Czechów Šnejdárek nigdy nie stanie się bohaterem. Współczesna armia czeska i jej zwierzchnik nie powinni jednak do czynów takiej postaci nawiązywać.