Przypominało bowiem dziecinadę pomieszaną z maskaradą. Dokumenty NKWD jednak temu przeczą. Sprawą interesował się sam Beria, a do Tarnopola skierowano specjalną grupę operacyjną, mającą przeprowadzić w sprawie śledztwa. Beria przedstawił raport.

Nieudolni konspiratorzy spotykali się w willi u państwa Wasilewskich przy ul. Grunwaldzkiej 6. Wciągnęli do konspiracji także gospodarzy – rodzeństwo Aleksandrę i Kazimierza Wasilewskich. Ścisłe kierownictwo organizacji spotykało się w mieszkaniu Heweliusza Malawskiego, zwanego „Gizkiem”, z zawodu technika dentystycznego. W skład kierownictwa wchodziło też dwóch oficerów, którzy przybyli z zewnątrz, a których nazwisk nie ustalono, bo zdołali uciec.

Z miejscowych wśród konspiratorów był Stanisław Skowronek, plutonowy WP, służący od 1926 roku w KOP, przed 1939 roku komendant Strażnicy KOP Skałat. Należał do nich także Ludwik Czosik, członek „Sokoła”, fryzjer z Czortkowa. Wśród animatorów „powstania” sporo było członków Związku Strzeleckiego. Należeli do niego w czasach II Rzeczypospolitej m.in. Eugeniusz Piotrowski, Bronisław Czajkowski, Wiesław Marenin, Tadeusz Kądzielewski, Stefan Kornikowski, Tadeusz Schodnicki, Michał Hen, Jan Mudry i Edward Prażnowski. Harcerzy wśród „powstańców” reprezentowali: Kazimierz Kratus, Franciszek Zygiel, Aleksander Czajkowski i Tadeusz Marcinków. Wśród spiskowców było też kilku rezerwistów Wojska Polskiego, m.in. Edward Prażanowski.

Opanować miasto

Uczestnicy „powstania” chcieli w jego trakcie opanować Czortków, uwolnić więźniów, a następnie zdobytym pociągiem przejechać czterdziestokilometrową odległość do granicy rumuńskiej w Zaleszczykach i przebić się przez nią na stronę rumuńską. Plan ten był dziełem romantycznego fantasty, przy którym autorzy Powstania Warszawskiego to wielcy stratedzy i twardzi realiści.

Powstańcy podzieleni na kilka grup zamierzali opanować koszary główne, koszary dolne, miasto i stację kolejową. Przerastało to ich możliwości. Większość z nich nie miała żadnego przeszkolenia wojskowego, nie widziała broni na oczy ani takowej nie posiadała. Nie byli też zaprzysiężeni. Jak w swoim meldunku dla Ławrientija Berii napisał Iwan Sierow, inicjatorzy „zwerbowali [ich] w kościele w przeddzień i w dniu napadu”.