Część Koranu przekazana w Mekce jest bardziej łagodna od fragmentów zakomunikowanych prorokowi w Medynie. Generalnie Allah przekazywał Mahometowi tylko tyle, ile trzeba było w danym momencie. Gdy Mahomet i jego zwolennicy osiągnęli wyższy stopień uświadomienia oraz gdy tok wydarzeń tego wymagał, następowała inicjacja odpowiednią surą w wyższy stopień wtajemniczenia.

Na przykład Allah ujawnił dopiero w Medynie swemu posłańcowi, że celem muzułmanów jest prowadzić świętą wojnę (dżihad), aż cały świat podda się Allahowi. Dżihad jest też jedynym pewnym sposobem dostania się do raju. Stąd Allah nakazał Mahometowi uprawiać dżihad (9:5, 9:29, 9:73, 9:111, 21:47, 22:39-40, 101:6-11). Przedtem, w Mekce, islam jawił się jako religia pokoju.

Przez 13 lat w Mekce prorok nic nie nauczał o dżihadzie. W Koranie można było znaleźć wersety o tolerancji wobec chrześcijan i żydów, co więcej – o tym, że Allah jest wspólnym nam wszystkim Bogiem. Potem to się zmieniło i Koran jednoznacznie twierdzi, że chrześcijanie i żydzi to niewierni, bo odrzucili Allaha. Allah jest tylko dla tych, którzy go wyznają.

Ale wtedy Mahomet miał już całą armię fanatycznych zwolenników. Stąd dziś muzułmanie pokazują światu chętniej mekkańskie niż medyńskie wersety (porównaj – 2:193, 3:64 i 9:29 z 22:39-40 i 29:46; zob. też o ateistach, apostatach i hipokrytach, czyli niepraktykujących muzułmanach 5:54 i 9:73).
Niektórzy ulemi uważają, że późniejsze wersety unieważniają wcześniejsze, o ile są z nimi w konflikcie albo wręcz je negują (potwierdzają taką interpretację następujące wersety Koranu: 2:106, 13.39 i 16:101). Inni uważają, że wszystkie fragmenty świętej księgi wyrecytowanej przez posłańca Allahowego są jednakowo ważne, a odnoszą się relatywnie do rozmaitych sytuacji.

Mahomet starał się rozwiązywać te sprzeczności zgodnie z zapotrzebowaniem chwili. Doszło nawet do tego, że w pewnym momencie w trakcie konfrontacji ze strażnikami Kaaby z klanu Ummayad prorok zaparł się supremacji Allaha i dopuścił możliwości parytetu przynajmniej z trzema pośród 360 bóstw świątynnych. Potem tłumaczył zwolennikom, że to były „szatańskie wersety” i nic takiego nie chciał powiedzieć.

Jest to ważny przykład bodaj pierwszego zastosowania doktryny taquiyya, czyli świadomego wymanewrowania, otumaniania i okłamywania przeciwnika w samoobronie, co pozostaje zgodne z szariatem (doktryna islamska rozróżnia również taruriyya, czyli stwierdzenie czegoś otumaniającego, lecz niekoniecznie fałszywego, oraz kitman, czyli albo krzywoprzysięstwo, albo fałszywe świadectwo przez ukrycie prawdy).

Jest to kanoniczne w islamie bowiem, jak prawi Koran, (3:54) „Allah jest najlepszym ze spiskujących” – Allah al-makiriin, od makr, czyli otumanianie [deception] (zob. Daniel Akbari i Paul Tetrenault, „Honor Killing: A Professional’s Guide to Sexual Relations and Ghayra Violence from the Islamic Sources” – AuthorHouse, Bloomington, IN, 2014, str. 23 n. 11, str. 42 n. 1, str. 127 n. 54).