Nie tylko pieniądze

Mają nie tylko pieniądze, ale również swoich przedstawicieli w organach władzy, a także własnych działaczy we wszystkich liczących się organizacjach społecznych na każdym ich poziomie. Dysponują finansowym i administracyjnym potencjałem, który zabezpiecza ich interesy.

Rosja. Pszenica na Syberii
fot. Wikipedia CC 3.0
autor: Afonin

Rzecznicy latyfundiów, popierający ich ofensywę w Rosji, odrzucają pretensje wysuwane pod ich adresem. Twierdzą, że to dzięki nim rosyjskie rolnictwo w czasach kryzysu nie tylko zaczęło stawać na nogi, ale stało się jednym z nielicznych sektorów gospodarki notujących wzrost. Przede wszystkim zaś wielkie agroholdingi rozwiązały problem zaopatrzenia żywnościowego Rosji. Przestała ona importować mięso drobiowe, wieprzowe, masło roślinne, cukier, zboża. Rosja zaczęła nawet eksportować żywność.

iWAN sZYSZKIN
Rosja. Pola
fot. domena publiczna
autor: Iwan Szyszkin

Koncentracja produkcji w agroholdingach spowodowała w nich postęp technologiczny i napływ środków nie tylko z kraju, ale i z zagranicy. Gdy rosyjskie rolnictwo zaczęło przynosić zyski, zaraz pojawili się inwestorzy z gotowymi projektami. Wielu właścicieli agroholdingów zaczęło już rozpychać się nie tylko na rynku rosyjskim, ale także na rynkach zagranicznych. Jako przykład może służyć holding rodziny Tkaczowów z Kraju Krasnodarskiego, związany z obecnym ministrem rolnictwa Aleksandrem Tkaczowem.

Eksportują żywność

Jego przedstawiciele poinformowali, że przymierzają się do eksportu swoich produktów do Gruzji, Armenii i Kazachstanu, gdzie wysłali już partie próbne. Holding jest olbrzymi. Oprócz ziemi ma on jeszcze 60 różnych zakładów. Wypuszczają one 800 różnego rodzaju produktów pod marką holdingu. Dominują wśród nich przetwory mięsne i mleczne. Większość z nich firma sprzedaje we własnej sieci handlowej, składającej się z 600 sklepów.

O eksporcie swoich produktów myślą praktycznie wszystkie wielkie agroholdingi. Prezydent agroholdingu Mirator, Wiktor Linnik, oświadczył, że w najbliższych trzech-pięciu latach jego firma będzie dostarczać na rynek do 250 tys. ton produkcji o wartości 1 mld dolarów.

Ekspansja holdingów zaczyna budzić w Rosji nastroje z poprzedniej epoki, które można by zrekapitulować stwierdzeniem: niech będą puste półki, byleby było sprawiedliwie! Szereg ekspertów przypomina, że walkę z latyfundiami w Europie zakończono w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, stawiając na rolnictwo farmerskie. W Rosji zaś gospodarstwa farmerskie wprawdzie powstają, ale stanowią one w chwili obecnej margines sektora. Nie rozwijają się intensywnie, bo w starciu z agroholdingami nie mają szans.