Hamując rozwój gospodarstw farmerskich, agroholdingi hamują jednocześnie rozwój rosyjskiej wsi. Wielki rolniczy biznes generalnie nie przyczynia się do rozwoju wiejskiej przestrzeni, chodzi mu bowiem o osiągnięcie maksymalnego zysku.

Zdarza się, że agroholdingi przejmują ziemię uprawianą przez merów. Czynią to w majestacie prawa. Zasoby ziemi w Rosji są jeszcze mocno nieuporządkowane. Nie ma ścisłego rozgraniczenia między ziemią należącą do państwa, obwodów i samorządów. Brakuje też map katastralnych gruntów. Nie wiadomo dokładnie, gdzie przebiegają granice. Szereg areałów nie ma żadnych dokumentów. Taki jest efekt sowieckiego podejścia do ziemi. Dziedzictwa tego systemu w rolnictwie nie będzie łatwo przełamać.

Dalszy rozwój agroholdingów czy – jak kto woli – latyfundiów jest w Rosji przesądzony. Idea „sprawiedliwości rolnej” przegra z koniecznością zapewnienia krajowi żywności. Tylko one są w stanie produkować tanio i wygenerować odpowiednie zyski, niezbędne dla rozwijania branży.

Autor: Antoni Mak