Na dodatek Arkadiusz Karbowiak przytoczył słowa rojowego Iwana Fedaka „Hordyja”, który stwierdził, że z jego roju zginęło 3 osoby. Może ich ciała zostały zabrane z pola walki przez towarzyszy, ale wtedy nie zgadzałaby się liczba zabitych banderowców, którą podał pan Karbowiak. Anna Karwańska miała usłyszeć od atakującego Birczę upowca, że jej mąż zginął trafiony kulą w czoło. Mamy już czterech poległych w walce. Czy w dole pochowano ciało rozerwanego granatem młodego Ukraińca, który ostrzeliwał się z mykwy? Już nie piszę o ogólnej liczbie. Inne przytoczone przez mnie źródło, czyli zeznanie banderowca ,,Kłyma” podaje liczbę 14 zabitych w czasie szturmu na Birczę. Poza tym sami Ukraińcy, których przytacza pan Karbowiak pisali o sotni ,,Orskiego”, która ,,poszła w piekło” polskiego ostrzału. Ile mogło tam zginąć osób? Dwie? – Jak stwierdził ,,Hordyj” strzały i wybuchy granatów zlały się w jedno. A co z pozostałymi odcinkami walk? Bircza została zaatakowana ze wszystkich stron. Polscy żołnierze nie strzelali ślepakami.

W OUN i UPA był obowiązek popełnienia samobójstwa w przypadku możliwości dostania się do niewoli. O tym przypominali przełożeni organizacji między innymi wspomniany już ks. kapelan Wasyl Szewczuk „Kadyło” w czasie kazań. Czy każdego było na to stać? Może niektórzy upowcy byli nieprzytomni. Po tak zaciętej walce musieli być ranni. Nie wszystkich ewakuowano. W kronice parafialnej zapisano, że na drugi dzień po walce w rowach znaleziono kilkunastu rannych banderowców. O zatrzymaniu kilku członków UPA wspominają meldunki WP. Pojmanych banderowców odesłano do sztabu dywizji.

Należy dodać, że członkowie UPA w myśl prawa polskiego i międzynarodowego nie byli żołnierzami lecz tylko terrorystami. Najprawdopodobniej z ciał banderowców zdjęto buty, spodnie, płaszcze, kurtki, a nawet kalesony. Nie zdejmowano najczęściej pokrwawionych podkoszulków. W 1946 roku sytuacja materialna ludności była przeważanie katastrofalna, do czego walnie przyczynili się banderowcy. Pozwolenie na zabranie ubrań przez ludność cywilną było aktem humanitarnym w stosunku do uciekinierów ze spalonych przez banderowców wiosek.

Pan Karbowiak napisał, że żołnierze zamordowali chłopów z Lachowej i wrzucili ich do masowego grobu. W czasie ataków UPA, ale również WP, wykorzystywała chłopów jako przewodników. Często ginęli oni w czasie wymiany ognia, jak np. polski przewodnik w czasie walk 25 kwietnia 1945 roku w Jaworniku Ruskim. Sama Lachowa była miejscem, gdzie często dochodziło do walk UPA z WP. To tam, 15 kwietnia 1945 roku, dowódca sotni Mychajło Duda ,,Hromenko” spotkał się ze Stepanem Stebelskim ,,Chrinem” i omówili plany napadu na Borownicę. Możliwe, że jej mieszkańcy mogli brać udział w późniejszej zbrodni na Polakach. Oczywiście nie usprawiedliwiałoby to ich możliwej – opisanej przez pana Karbowiaka – egzekucji. Sama akcja WP w Lachowie była 1 stycznia 1946 roku. Po niej przewieziono ewentualnych aresztantów do Birczy, a następnie zapewne do sztabu 9 Dywizji Piechoty. W Birczy nie było warunków na ich przetrzymywania.

Prokuratora stwierdziła, że obowiązkiem żołnierzy jest obrona cywilów. Tak też się stało w Birczy. Uchronili oni Birczę przed ludobójstwem. Mimo, że wyroki historii narzuciły wówczas Wojsku Polskiemu sowieckich oficerów, również w Birczy, to nie było w tamtym czasie i w tamtym miejscu najważniejsze. Obok siebie walczyli wówczas komuniści przysłani ze Wschodu, endecy, byli żołnierze Armii Krajowej, młodzi mężczyźni z poboru, mieszkańcy broniący swoich domów i ojcowizny. Walczyli z wrogami Polski i Polaków na Pogórzu Przemyskim. Na cmentarzu w Birczy pochowano 66 polskich żołnierzy, którym społeczeństwo oddaje cześć, ponieważ wie, że dzięki nim Bircza nie została zniszczona, a jej mieszkańcy zachowali życie.

Na stronie tytułowej miesięcznika, w którym ukazał się artykuł Arkadiusza Karbowiaka napisano ,,Ujawniamy, co się stało w Birczy”. Tak łatwo redakcja szafuje słowami. Czy faktycznie ujawnili? Mnie się wydaje, że to tylko garść prawdy. Za to dużo jest tam niesprawiedliwych tez i niezrozumienia sytuacji w Birczy i całym Pogórzu Przemyskim w czasie konfliktu ze skrajnym nacjonalizmem ukraińskim.

Autor: Grzegorz Piwowarczyk – nauczyciel historii w Zespole Szkół w Birczy