Bircza – widok na nową cerkiew

Kres terrorowi ukraińskich nacjonalistów położyli Sowieci, którzy decyzją paktu Ribbentrop – Mołotow zajęli Birczę. Pokazuje to pełną współpracę i okrucieństwo nacjonalistów ukraińskich z Niemcami, która mogła się w całej okazałości ukazać w czasie okupacji niemieckiej po 1941 roku, gdy Sowieci opuścili Birczę.

Za niemiecką armią przechodziły grupy ukraińskiej młodzieży (…) Po mszy przed cerkwią stawił się pochód, który ruszył w stronę Starej Birczy. Tam na placu obok gościńca była ustawiona trybuna udekorowana ukraińskimi flagami, z której ogłoszono powstanie władzy ukraińskiej na tym terenie i odebrano od zgromadzonej ludności przysięgę na posłuszeństwo tej władzy.

– wspominał o. Iwan Łebedowicz.

Władza w Birczy została przez Niemców przekazana Ukraińcom, którzy przynajmniej częściowo współuczestniczyli przy Zagładzie miejscowych Żydów. Ukraińscy funkcjonariusze z posterunku w Birczy, którzy byli jednocześnie członkami OUN, brali udział w aresztowaniu w 1944 roku Romana Segelina oraz małżeństwa Katarzyny i Michała Gerulów, którzy zostali później zamordowani za ukrywanie Żydów. Dzieci i młodzież ukraińska była tak indoktrynowane, że groziły w szkole śmiercią polskim uczniom; lżyły je i opluwały. ,,Polaków bardzo prześladowano i za namową Ukraińców aresztowano i wywożono do obozów.” – zapisano w miejscowej kronice.

Nadszedł czas rizaty Lachiw

– miał stwierdzić dziekan grekokatolicki z Birczy.

Pan Karbowiak twierdzi jednak, że to Polacy zaczęli. Wspomina, że byli likwidowani ukraińscy policjanci pomocniczy. A może ginęli za kolaborację, prześladowania Polaków i udział w Holokauście? Pamiętajmy, że w czasie okupacji niemieckiej istniała około 70–osobowa placówka Armii Krajowej nr 5 w Birczy o kryptonimie ,,Barbara”.

W artykule ,,Tragedia Birczy” napisano, że ostatecznie ukraińscy policjanci latem 1944 roku opuścili swoje posterunki i zdezerterowali do UPA. W lipcu tego roku powstała w miejscowości Jamna sotnia, która w chwili zbliżania się frontu przemieściła się w Bieszczady. To prawdopodobnie tę sotnię zasilili ukraińscy policjanci z Birczy. Jednak jeszcze przed opuszczeniem wcześniejszego sojusznika upozorowali atak na Birczę.

Ukraińcy postanowili uciekać do lasów, gdzie mieli przygotowane już bunkry. Jednej nocy upozorowali atak na Birczę. Zaczęto bić w gongi i zaczęła się strzelanina. Mieli już przygotowane wozy i na te naładowali towary ze swoich sklepów. Zabrali z mleczarni beczki masła. (…) Ze szpitala zabrali koce i inne potrzebne im rzeczy. Następnie wpadli do apteki i zabrali potrzebne lekarstwa. Aptekarz wraz z rodziną w ostatniej chwili uciekł przez okno.

Następnego dnia chcieli oskarżyć o ten napad Polaków, licząc, że Niemcy zastosują represję. Na szczęście przygotowujący się do opuszczenia Birczy Niemcy im nie uwierzyli. Podobna sytuacja, lecz o dużo bardziej tragiczniejszym przebiegu miała miejsce w kwietniu 1944 roku w Dylągowej. Ukraińscy policjanci chcieli wówczas wymordować wszystkich mieszkańców wioski. Miejscowy ksiądz zdążył rozgrzeszyć zgromadzoną nad dołami śmierci polską ludność. Zbrodni nie pozwolili dokonać Niemcy, o czym świadczą raporty OUN.