Pan Karbowiak napisał, że do roku 1945 nie było masowych zbrodni na Polakach. Źródła jednak temu zaprzeczają. Na obszarze powiatu dobromilskiego, do którego należała Bircza w okresie międzywojennym, zbrodnie nacjonalistów ukraińskich były już w 1943 roku. Wówczas placówka Armii Krajowej w Birczy utworzyła samoobronę w samej Birczy i pobliskiej Sufczynie. Od marca do maja 1944 roku na terenie powiatów: dobromilskiego, przemyskiego i mościckiego OUN zamordowało 23 Polaków, w tym Polaka Kurasiewicza w Birczy. W pobliskich Bieszczadach też masowo ginęli wówczas Polacy. W Ropience zamordowano 32 Polaków i jedną Ukrainkę, żonę Polaka. Pośród pomordowanych byli mężczyźni, kobiety i dzieci w wieku od 2 do 75 lat, mieszkańcy Leszczowatego (20 osób), Brelikowa (7 osób) i Wańkowej (6 osób).

Od lipca do grudnia 1944 roku na obszarze gminy Bircza nie było dużych oddziałów UPA. Działalność struktur OUN opierała się na wiejskich formacjach SKW. Likwidowała ona zagrażających im Polaków. 14 lipca 1944 roku w Kuźminie nacjonaliści ukraińscy zamordowali Jana Januszczaka i jego syna Stanisława. Osiem dni później próbowali zamordować Franciszka Brożyniaka, sekretarza Gminy Nowosiółki Dydyńskie. W dniu 3 listopada 1944 roku banderowcy zamordowali w Sufczynie trzech braci: Bolesława (6 lat), Mieczysława (10 lat), Zbigniewa (16 lat) i ich ojca Michała Dorociaka. Wedle zeznań naocznego świadka – Katarzyny Pusiarskiej – chłopcy byli wypytywani o rodziców, a następnie zastrzeleni. Ojciec został znaleziony przez banderowców na strychu i również zastrzelony. Matka była wówczas w Przemyślu.

Bircza – pogrzeb rodziny Dorociaków

Wśród okrutnie zamordowanych w Sufczynie znajduje się również rodzina Sugierów, małżeństwo nauczycieli z Sufczyny oraz ich dwóch synów. Zginęli we własnym domu w styczniu 1945 roku. Ciała ojca Jana oraz syna Zbigniewa były w piwnicy. Matka Aniela oraz Mieczysław leżeli nadzy w upozorowanym kazirodczym akcie w jednym z pokojów. Drugiemu synowi obcięli przyrodzenie. Zbyszek zdążył owinąć sobie koszulę wokół krocza, była cała we krwi, musiał bardzo cierpieć zanim umarł – wspomina Anna Piwowarczyk, 92–letnia mieszkanka Birczy, która w młodości sąsiadowała z rodziną Sugierów. Wszystkie wymienione ofiary zostały pochowane w Birczy.

Bircza – grób Sugierów

Takich zbrodni było więcej. Sąsiadująca wówczas z Birczą – nieistniejąca obecnie – gmina Żohatyn została niemal w całości sterroryzowana przez nacjonalistów ukraińskich. Od lipca 1944 roku do lutego 1945 roku zginęło tam 45 osób w tym: 2 księży, 4 milicjantów, 3 polskich żołnierzy, pomocnik sekretarza gminy, gajowy, zastępca przewodniczącego i członek gminnej rady narodowej oraz 32 rolników; m.in. w Jaworniku Ruskim dwie polskie rodziny zostały przez banderowców wrzucone do studni. Tego typu zdarzenia wywoływały strach i przeświadczenie u ludności polskiej, że może powtórzyć się sytuacja z Wołynia, zwłaszcza, że duża liczba uciekinierów z tamtych terenów została przesiedlona do powiatu przemyskiego. Nie jest więc prawdą, że był to czas pozbawiony masowych, często okrutnych mordów.

Pan Karbowiak napisał o masakrach Ukraińców w czasie odwetowych akcji Polaków w pierwszej połowie 1945 roku. Wspomniał między innymi o Brzusce. Tak, doszło tam do zbrodni. Sama liczba ofiar w Brzusce nie jest dokładnie znana. Na pewno zginęło ponad 150 osób. Wedle archiwalnych źródeł od czasu powstania MO do 3 maja 1945 roku, czyli już po mordzie w Brzusce, na terenie posterunku MO w Birczy zginęło 179 Ukraińców i 90 Polaków. Na terenie sąsiedniego posterunku w Borownicy zginęło 30 Ukraińców i 114 Polaków, wliczając w to ofiary zbrodni na Polakach w Borownicy. Mordów na Ukraińcach dokonywała również SB OUN. Warto w tym miejscu więcej napisać o wymienionych przez pana Karbowiaka miejscowościach: Brzusce, Borownicy i Bachowie.