Adam Zdzisław Heydel

Sympatyzujący z endecją przedwojenny polski ekonomista Adam Heydel był zwolennikiem wolnego rynku i sporo swojej aktywności publicznej poświęcał zwalczaniu etatyzmu i interwencjonizmu państwowego, uważając je za idee ograniczające możliwości kapitalizacji i bogacenia się narodu, a tym samym podkopujące fundamenty państwa.

Heydel został w czasie tzw. Sonderaktion Krakau uwięziony i wywieziony przez komando niemieckich narodowych socjalistów do Sachsenhausen, skąd udało mu się wprawdzie powrócić na wiosnę 1940 roku, by za niespełna rok dostać się ponownie w łapska tychże niemieckich narodowych socjalistów i wylądować w więzieniu w Skarżysku Kamiennej.

W tymże więzieniu Adam Heydel był nagabywany przez niemieckiego narodowego socjalistę, płk. von Heydla (nie była to przypadkowa zbieżność nazwisk, gdyż płk Heydel reprezentował niemiecką odnogę rodziny), do podpisania tzw. volkslisty, na co jednak Adam Heydel – jak wielu takich upartych endeckich oszołomów – nie przystał („niestety nie mogę, bo nic mnie z narodem niemieckim nie łączy”), czego niemieccy narodowi socjaliści nie mogli już zdzierżyć i Adama Heydla zastrzelili w obozie koncentracyjnym Auschwitz, utworzonym i zarządzanym przez niemieckich narodowych socjalistów.

Przedwojenny niemiecki etatyzm i interwencjonizm ekonomiczny nie zdążył się skompromitować, gdyż jego zwolennicy rozpętali wojnę światową, w czasie której zabija się ludzi i grabi ich majątki, a to, co w gospodarce musi działać, by wyżywić żyjących i uzbroić walczących, działa w ramach tzw. gospodarki wojennej, rządzącej się własnymi prawami ekonomicznymi.

Stąd też do dzisiaj wielu naturszczyków wierzy w dobroczynne skutki państwowego interwencjonizmu w gospodarce, twierdząc, że zło bierze się jedynie z błędów i wypaczeń takiej polityki, a nie z samej jej istoty.

Tymczasem faktem jest, że interwencjonizm może przynieść zamierzone efekty w krótkim okresie, jednakże zawsze daje efekty uboczne, które niwelują cele interwencji – z tym, że te efekty uboczne przychodzą później i często są leczone kolejnymi interwencjami będącymi pozornym lekarstwem na chorobę, którą się samemu wywołuje.

Tak było ze słynną stagflacją w krajach zachodnich w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, a konsekwencją spostrzeżenia, że polityka łatwego pieniądza w konsekwencji powoduje jedynie inflację i kryzysy, były istniejące obecnie obostrzenia dotyczące kreacji pustego pieniądza, ograniczenia deficytu budżetowego i tzw. progi ostrożnościowe w zakresie zadłużania.

Dzisiaj wydaje się to oczywistością, ale przecież zaledwie kilka dekad temu wcale nie było to takie jasne, a wiele Nobli i doktoratów opartych było na upowszechnianiu takich interwencjonistycznych przesądów ekonomicznych.