Biorąc za liczbę wyjściową stan z 1939 r., gdy mieliśmy ich w Polsce ok.​ 15 000 (odnosząc już tylko do dzisiejszego terytorium, bez Kresów), pozostaje ok.1 proc. stanu z 1939 r.

Co więcej, w Polsce nie ma obecnie ani jednego kompletnego założenia dworskiego, z całą przedwojenną żyjącą infrastrukturą – tzn. dwór lub pałac, folwark, budynki gospodarcze, stajnie, obory, gorzelnie, tartaki, pola uprawne, lasy – które przetrwałoby II wojnę światową, PRL i III RP.

Co ciekawe, jeszcze w 1990 roku istniały Państwowe Gospodarstwa Rolne, które niemal w 100% odzwierciedlały przedwojenne majątki ziemiańskie (szczególnie w Wielkopolsce), jednak w latach 90-tych, gdy likwidowano PGR-y, nastąpił etap wątpliwych przekształceń i dewastacji niekiedy dużo głębszej niż w czasach PRL. Ok. tysiąc dworów i pałaców dałoby się jeszcze uratować w pierwszych latach III RP, gdyż funkcjonowały w tej czy innej formie.

Nie trzeba przekonywać, że domy ziemiańskie były przez stulecia promieniującymi centrami polskości w najtrudniejszych czasach. Dlatego poniekąd zrozumiała jest chęć ich zniszczenia przez okupantów w czasie wojny i komunistów w czasach PRL. Nie jest jednak wytłumaczalna polityka kolejnych polskich rządów po 1989 r.