Stalin wciąż żywy

We wszystkich krajach Europy zachodniej majątki ziemskie w znacznej części należą do potomków tych, do których należały w zeszłych wiekach. Stanowią dumę i ozdobę woich regionów. W 1989 roku było oczywiste, że część własności ziemskiej, jaką były dwory i pałace będzie musiała wrócić do prawowitych właścicieli.

Tak się nie stało. Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym stosunki własnościowe nie zostały uregulowane ustawowo. Polskie sądy i administracja do dziś (!) powołują się na stalinowski dekret PKWN „o reformie rolnej” w celu oddalania roszczeń o zwrot dawnych polskich siedzib ziemiańskich – niezależnie od ich stanu.

Duża część popadających w ruinę siedzib jest we władaniu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (zastąpił on Agencję Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa). Najbardziej zagrożone są zabytki, które utraciły swoją pierwotną funkcję.

Są to założenia rezydencjonalne, których duża część pilnie wymaga kapitalnego remontu (opuszczone, nieogrzewane, zawilgocone, bez izolacji) gdyż z każdym rokiem pogarszają się ich perspektywy na odbudowę. Mowa często o ośrodkach, które przed II wojną światową były centrami wzorcowej
gospodarki rolnej na skalę europejską i eksportowały za granicę, lub były ściśle związane ze znanymi postaciami polskiej historii, przechowywały kolekcje dzieł sztuki przyćmiewające współczesne muzea.

Dotyczy to unikatów architektonicznych lub wreszcie wielowiekowych siedzib najstarszych polskich rodów. Te skarby architektury i historii narodowej powinny być „oczkiem w głowie” władz, które tak często i chętnie mówią o tradycji i trwaniu narodu.

Według danych, w zasobach byłej ANR były w 2010 roku 774 zespoły dworsko-parkowe. Z tej liczby do 325 potomkowie właścicieli zgłosili roszczenia o zwrot. Wydatki Agencji na zabezpieczenie zespołów od początku istnienia do końca 2009 r. wyniosły 110 mln zł. A zatem państwo wydawało pieniądze na „zabezpieczenie” obiektów, które przejęło na podstawie dekretu PKWN, zamiast je oddać potomkom właścicieli i pozbyć się tych kosztów.