Tomasz Sommer. Foto: Najwyższy CZAS!

Masakra w Jedwabnem 10 lipca 1941 roku była częścią niemieckiego planu, wykonanego pod kierownictwem niemieckim, głównie przez Niemców. Brak dowodów na samodzielny polski udział w mordzie na Żydach.

Spalenie grupy ok. 300 Żydów w Jedwabnem to z punktu widzenia perspektywy wydarzeń, do jakich doszło w czasie II wojny światowej, mało znaczący, choć okrutny epizod. Jednak to właśnie ten epizod stał się jednym z kamieni węgielnych położonych pod współczesny antypolonizm oraz szerzoną przez krajowych i zagranicznych polakożerców antypolską narrację.

Nic więc dziwnego, że „sprawa Jedwabnego” szeroko wypłynęła przy ostatnim ataku rządu izraelskiego na Polskę. I nie ma wątpliwości, że takie „wypłynięcie” będzie się powtarzać przy każdej możliwej okazji. Czas więc chyba powoli zacząć rozbrajać tę bombę, zwłaszcza że mamy w tym przypadku do czynienia z atrapą. Bo nie ma dowodów na to, że to Polacy spalili Żydów w Jedwabnem.

Wręcz przeciwnie, zgromadzony materiał faktograficzny wskazuje, że relatywnie nieliczni Polacy obecni przy zbrodni do końca nie zdawali sobie sprawy, co planują Niemcy. A przekucia w popularną „wiedzę” o polskim sprawstwie tej zbrodni dokonano nie na podstawie jakichś nowych obciążających Polaków dowodów, tylko poprzez nagłą i kłamliwą zmianę interpretacji istniejącego materiału dowodowego.

Pozycję Jana Tomasza Grossa i jego akolitów w tym kontekście można porównać do wciąż istniejących w Rosji „historyków” przekonujących, że w Katyniu polskich oficerów mordowali Niemcy. To czysty rewizjonizm historyczny.

CZYTAJ DALEJ ->