Szef KGB i GRU Iwan Sierow fot. Wikipedia CC 4.0 autor: Mil.ru

To historia jak z powieści szpiegowskiej. Nic zresztą dziwnego, w końcu dotyczy gen. Iwana Sierowa, jednego z najgorliwszych wykonawców polityki Józefa Stalina. To właśnie on na polecenie sowieckiego generalissimusa dwukrotnie dokonywał smirienia, czyli „uspokojenia” Polski – po tym, jak w roku 1939, a potem w latach 1944-1945 zajęły ją wojska sowieckie.

Właśnie w Rosji ukazały się sekretne pamiętniki Sierowa, w których kwestie polskie zajmują całkiem sporo miejsca.

Dla bezpieczeństwa i zemsty

Gen. Sierow prowadził swoje zapiski od 1939 roku. A trzeba wiedzieć, że wiązało się z tym spore niebezpieczeństwo, bo było to ściśle zabronione. W latach wojny sowiecki oficer za prowadzenie dziennika mógł trafić nawet przed pluton egzekucyjny. A Sierow był wysokim oficerem NKWD i jego zapiski są na pewno znacznie ważniejsze od notatek oficerów liniowych.

Jakie były więc jego motywacje? Prawdopodobnie dwojakiego rodzaju. Po pierwsze – chciał mieć zabezpieczenie, które mogłoby mu pomóc w sytuacji załamania kariery. A uczestnicząc w bardzo skomplikowanych wydarzeniach, nie mógł przecież w stu procentach polegać na pamięci. Po drugie – sądząc po zawartości jego pamiętnika, była to forma psychoterapii. Sierow bez wątpienia był jednym z łańcuchowych morderców w służbie Stalina. Tymczasem w swoich zapiskach przedstawia siebie jako dobrodusznego i honorowego wojaka, który po prostu trafił na swój kontrowersyjny odcinek z miłości do ojczyzny.

Na koniec doszedł i trzeci motyw: zemsta. Sierow w 1963 roku został wyrzucony z systemu władzy pod pretekstem zaniedbania obowiązków, które doprowadziło do bezkarnej działalności przewerbowanego przez Amerykanów sowieckiego szpiega Olega Pieńkowskiego, który rok wcześniej został złapany, a w 1963 roku skazany na śmierć i stracony.

Generał nie poczuwał się do odpowiedzialności z tego tytułu, był bardzo rozgoryczony usunięciem z GRU i partii i był – nie bez podstaw zresztą – przekonany, że sprawa Pieńkowskiego była tylko pretekstem, a tak naprawdę chodziło o wyeliminowanie go jako starego stalinowca. Świadczyć o tym mógł fakt, że Sierow zachował swój sowiecki majątek – i to właśnie na pozostawionej mu podmoskiewskiej daczy w ścisłej tajemnicy prowadził wieloletnią pracę pamiętnikarską, przy pomocy której chciał się odpłacić swoim prześladowcom.