Antoni Protazy Potocki. Fot. wikipedia
Antoni Protazy Potocki. Fot. wikipedia

Ostatnie lata Pierwszej Rzeczpospolitej nie był najlepszym czasem na odważne przedsięwzięcia w gospodarkę czy przemysł. Jednak nie brakowało, także wśród arystokratów prawdziwych pionierów, którzy umiejętnie pomnażając majątki osiągnęli sukces. Przynajmniej do czasu, jak pokazuje niezwykła historia Antoniego Prota Potockiego herbu Pilawa.

Potocki urodził się w Guzowie w 1761 r. Był synem Jana i Pauli z Szembeków Potockiej. Zmarł w 1801 r. Mając kilkanaście lat musiał zadbać o majątek rodzinny, który przejął od opiekunów. W zarządzaniu mógł liczyć na wsparcie księdza Michała Ossowskiego. W późniejszych latach, jezuita stał się jego powiernikiem i najbliższym współpracownikiem.

W wieku 24 lat Potocki staje na czele Kompanii Handlowej Polskiej. Było to przedsiębiorstwo założone z inicjatywy środowiska Stanisława Augusta w celu prowadzenia handlu w basenie Morza Czarnego. Potocki zainwestował w Kompanię odziedziczony po ojcu majątek zgromadzony w holenderskich bankach. Zakupił kilka okrętów, które co prawda pływając pod rosyjską banderą, miały stać się zalążkiem polskiej floty na Morzu Czarnym. Plany pokrzyżowała wojna rosyjsko-turecka z 1878 r. Nie mogąc prowadzić dotychczasowej działalności, Potocki stawia na zaopatrywanie rosyjskiej floty. Otrzymał za to od monarchy Order Orła Białego i Order Świętego Stanisława.

Potocki prowadził interesy nie tylko nad Morzem Czarnym, ale przede wszystkim w Warszawie, gdzie zbudował dzisiejszy odpowiednik grupy kapitałowej. W stolicy otworzył kantor bankowy i magazyn handlowy. Został posiadaczem udziałów w Kompanii Solnej Beusta oraz Kompanii Manufaktur Grodzieńskich. Wykorzystując posiadłości oddziedziczone w spadku założył kilka zakładów wśród nich fabrykę perkali w Łysobykach i hutę fajansów w Cudnowie.

Jako patriota Prot Potocki wspierał różne przedsięwzięcia o charakterze gospodarczym. Zaangażował się w negocjacje pożyczek dla Polski w Holandii i w Genui. Było to dla niego tak ważne, że z własnych środków przeznaczył 5 mln zł na poczet negocjacji z Genuą. Rozmowy nie doszły jednak do skutku, ale wierzytelności zwrócono Potockiemu. Ostatecznie Rzeczpospolita zawała umowy pożyczkowe z Holandią.

Duże zmiany dla Prota Potockiego przyniósł rok 1791, kiedy to został wojewodą kijowskim, cieszącym się niezwykłym uznaniem i szacunkiem ukraińskich ziemian. Jako zwolennik króla i reformy majowej z niepokojem obserwował coraz większe wpływy Konfederacji Targowickiej wspieranej przez Moskwę. Dołącza jednak do niej rok później za sprawą Szczęsnego Potockiego. Udaje się nawet do rosyjskiej stolicy jako uczestnik delegacji dziękującej carycy Katarzynie II za zdławienie reform Sejmu Czteroletniego. Pobyt w Petersburgu wykorzystał nie tyle do celów politycznych co gospodarczych, przekonując do wznowienia i rozszerzenia handlu na Morzu Czarnym.

Katastrofalny dla Potockiego okazał się początek 1793 r. Bankrutowały kolejne polskie banki, a wierzyciele różnymi sposobami starali się odzyskać pieniądze. Musiał stawić czoło kolejnym sporom sądowym. Dzięki Generalności Konfederacji Barskiej udało mu się, ale tylko na kilka miesięcy zawiesić wszystkie procesy. Już jesienią 1973 r. Komisja do Rozsądzenia Sprawy Upadłych Krajowych Banków zajęła na poczet długów warszawski dom bankowy oraz fabrykę w Łysobykach. Ostatnie lata życia doprowadziły przedsiębiorcę, działającego jeszcze dekadę wcześniej z olbrzymim rozmachem do bankructwa. Prot Potocki do śmierci, której data nie jest dokładnie znana (prawdopodobnie to rok 1801) stawiał czoła kolejnym komisjom państw zaborczych, zajmującym się likwidowaniem wierzytelności.

Materiał powstał we współpracy z Fundacją XX. Czartoryskich