Pacyfikacja Chatynia

Bezpośrednią przyczyną pacyfikacji Chatynia był odwet za atak sowieckich partyzantów na konwój niemiecki, w trakcie którego zginął m.in. kpt. Hans Woellke, niemiecki kulomiot, złoty medalista igrzysk w Berlinie w 1936 roku, pełniący w 118 Batalionie funkcję dowódcy kompanii. Chatyń wybrano na miejsce odwetu dlatego, że leżał 6 km od miejsca ataku, a także ponieważ był wioską polską. W pacyfikacji zginęło 149 osób, w tym 75 dzieci. Zostali oni zapędzeni do stodoły, którą podpalono. Masakrę przeżył tylko jeden człowiek, 56-letni kowal Józef Kamiński.
Po wojnie Wasiura zaangażował się mocno w budowę socjalizmu na Ukrainie. Stał się bohaterem pracy socjalistycznej i wzorem sowieckiego patriotyzmu. Został jednak rozpoznany i po nitce śledczy dotarli do kłębka. On sam po zdemaskowaniu nie ukrywał swoich zbrodni. W sądzie stwierdził, że dowodził zgrają bandytów, których celem był rabunek, gwałty i pijaństwo. Niektórzy oficerowie i żołnierze byli sadystami, którzy według słów Wasiury „szaleli od zapachu krwi”.
Nie wszystkich zbrodniarzy dosięgła sprawiedliwość. Wielu z nich udało przedostać się na zachód i uzyskać patronat służb specjalnych. Wielu z nich dożyło późnej starości w USA czy Kanadzie. Jednym z nich był Władymir Katriuk. Władze rosyjskie wszczęły przeciwko niemu sprawę karną, oskarżając go o udział w wymordowaniu Chatynia, ale władze kanadyjskie odmówiły wydania go Moskwie, mimo że z oskarżeniami pod adresem Katriuka wystąpiły także środowiska żydowskie. Ostatni ukraiński zbrodniarz, który mordował Polaków w Chatyniu, zmarł, hodując pszczoły, w wieku 93 lat!
Nie wytrzymuje niestety konfrontacji z faktami opinia, że zbrodni w Chatyniu dokonali sowieccy partyzanci, którzy chcieli przykryć mord polskich oficerów w Katyniu. Taką wersję mógł puścić w obieg sam Kamiński, który ocalał z pogromu i przekazał ją m.in. Leonardzie Rewkowskiej. Sprawcy byli ubrani w niemieckie mundury, ale rozmawiali po ukraińsku; to mogło wprowadzić w błąd Kamińskiego. Być może też wersję tę puścił w obieg ktoś, komu zależało na odwróceniu uwagi od prawdziwych sprawców.
Jedno jest pewne i nie ulega wątpliwości: w Chatyniu zginęli Polacy, a zbudowany tam monument czci ludobójstwo, którego dokonali na nich Ukraińcy. Choć w napisach przy pomniku nie ma o tym jak na razie ani słowa.

Czytaj też: Jak prezydent Filipin chciał porzucić USA