Prof. Christiaan Barnard fot. Wikipedia CC 3.0 autor: Erich Koch/Anefo

Pół wieku temu to była ogromna sensacja. 47-letni kardiochirurg z RPA Christiaan Barnard 3 grudnia 1967 r. jako pierwszy na świecie przeszczepił serce.

Mimo że w tym czasie biali byli rasą panów w Południowej Afryce, to rodzina Barnard była uboga. Christian jednak był bardzo uparty w zdobywaniu wiedzy. Na Uniwersytecie Kapsztadzkim otrzymał licencjat z medycyny. Pracując w szpitalu, jednocześnie się uczył i w końcu otrzymał stopień naukowy magistra (Master of Medicine), a krótko potem doktora medycyny na swoim uniwersytecie. Następnie był na 2-letnim stażu w jednym z amerykańskich szpitali. Wkrótce też otrzymał drugą magisterkę z chirurgii (Master of Science in Surgery), a potem uzyskał drugi doktorat z filozofii.

Szybko też piął się po ścieżce zawodowej kariery, będąc coraz bardziej uznanym specjalistą od chirurgii serca. W 1961 r. został mianowany dyrektorem Zakładu Chirurgii na Uniwersytecie Kapsztadzkim, a rok później uzyskał tytuł naukowy profesora nadzwyczajnego (professor associate).

3 grudnia 1967 r. dr Barnard przeprowadził operację, która wstrząsnęła nie tylko medycznym światem. Pobrał serce od ofiary wypadku drogowego, a następnie wszczepił je pacjentowi 53-letniemu Louisowi Washkanskiemu, polskiemu Żydowi, który przez całe życie uprawiał sport i walczył (m.in. pod Monte Cassino), któremu cukrzyca zniszczyła ten najważniejszy organ ludzkiego ciała. Przygotowując się do operacji, prof. Barnard musiał pokonać bariery psychologiczne i etyczne, własne i pacjenta. W dodatku nie było wtedy żadnych procedur pozyskiwania serca. Profesor zakładał, że ono bedzie musiało pochodzić od dawcy, który właśnie zmarł, a ono jeszcze nie zaczeło obumierać.

Serce pobrano od 25-letniej kobiety Denise Darvall. Jej ojciec, któremu szybko powiedziano o czekającym na serce Washkanskim zastanawiał się przez kilka minut i w końcu powiedział: „Jeżeli nie możecie uratować mojego dziecka, niech ono uratuje innego człowieka”.

Prof Barnard tak określił sytuację Washkanskiego: „Pacjent był w sytuacji, jakby gonił go lew, a on musiał wskoczyć do wody pełnej krokodyli, aby mu uciec. Ogromne ryzyko, ale przynajmniej miał szanse.”

Sama operacja była ogromnym przeżyciem dla profesora i jego zespołu: widok pustej klatki piersiowej po wyjęciu serca, pacjent podłączony do aparatury, włożenie obcego serca, otworzenie głównej tętnicy i wpuszczenie krwi do nowego serca i czekanie aż ono zadziała. W końcu zadziałało, ale po jakimś czasie stanęło i dopiero po 4 godzinach operacji zaczęło regularnie i samodzielnie pracować.

Operacja zakończyła się sukcesem, choć nie do końca pełnym. Pacjent żył z obcym sercem przez 18 dni, a potem zmarł na zapalenie płuc będące skutkiem osłabienia organizmu przez leki, które dawano mu jako przeciwdziałające odrzuceniu przeszczepionego serca.

Miesiąc później 2 stycznia 1958 r. Barnard przeprowadził drugą operację. Tym razem pacjent po przeszczepie żył znacznie dłużej, ponad 1,5 roku.

Przeszczepienie serca stało się ogromnym krokiem w rozwoju medycyny. Można je porównać z lądowaniem człowieka na księżycu, które odbyło się niedługo potem. Sam prof. Barnard stał się osobą niesłychanie medialną, światowym celebrytą używając obecnego słownictwa. Podróżował po świecie spotykając się z międzynarodowymi VIPami. Niemniej nie zaprzestał operacji, lecząc wielu pacjentów za darmo. Otrzymał też pełny tytuł naukowy (profesor nauk chirurgicznych w Katedrze Chirurgii Uniwersytetu Kapsztadzkiego).

Nie uległ jednak pokusom życia. Rozwiódł się z żoną i w wieku 48 lat ożenił się z 19-letnią dziewczyną, z która też się rozwiódł po kilkunastu latach małżeństwa. W wieku 66 lat ożenił się po raz trzeci, z młodszą o 40 lat modelką. Z każdą z żon miał 2 dzieci.