Starszy z braci zmarł zaraz po wizycie u młodszego w Błoniu. Przyczyną miało być przepicie się i zjedzenie kapłona (wykastrowany kogut), którego niejaki Piotr Jabłonowski sługa Radziejowskiej trzymał jako danie tylko dla księcia Stanisława. Sprawa się wydała i kat toporem zakończył życie Jabłonowskiego.

Król Zygmunt i królowa Bona na obrazie Jana Matejki
fot. domena publiczna
autor: Jan Matejko

Podobnie było ze śmiercią księcia Janusza, któremu miano podać truciznę w napoju. Dokonać tego mieli służący na dworze: Piotr puszkarz i Maciej muzykant, namówieni przez Kliczewską.

Mimo tych dowodów Radziejowska uniknęła kary, ponieważ należała do samej najwyższej elity, a ponadto jak plotka niesie za nią stała królowa Bona, którą coraz częściej uważano za faktyczną sprawczynię szybkiego zejścia książąt z tego świata. Te podejrzenia były wzmacniane opinią, jaką mieli wtedy Włosi – naród trucicieli. Właśnie m.in. z tego powodu, król Zygmunt wydał ww. edykt.

Otrucie nie było jedynym możliwym powodem śmierci. Jednym z nich mogło być nadużywanie mocnych trunków lub gruźlica, dziedziczna choroba mazowieckich książąt.

Nie wiemy do tej pory, co było faktyczną przyczyną obu zgonów, może badania kiedyś to wykażą, ale wiemy kto na tym skorzystał lub mógł skorzystać.
Po śmierci Piastów księstwo przechodziło pod władzę króla. Jednakże były dwie możliwości uregulowania prawnego.

Pierwsza to inkorporacja, druga to utrzymanie dotychczasowego stosunku lennego. Za wyborem tego drugiego rozwiązania byli oczywiście mazowieccy dostojnicy, a także królowa Bona, ponieważ w ten sposób powiększała się domena Jagiellonów. Byliby dziedzicznymi władcami nie tylko na Litwie, ale też na Mazowszu.

Jej planem było uczynienie księciem mazowieckim jej syna kilkuletniego Zygmunta Augusta. Król Zygmunt Stary zdecydował się jednak na pełną inkorporację Mazowsza do Królestwa Polskiego.