Jurij Andropow i Wojciech Jaruszelski fot. Wikipedia CC 3.0 autor: D.Szlachta

7 listopada 1982 r. Sekretarz Generalny Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego Leonid Breżniew brał udział w uroczystościach związanych z kolejną rocznicą bolszewickiego puczu zwanego w Sowietach, Wielką Socjalistyczną Rewolucją Październikową. 3 dni później już nie żył.

Mimo że Breżniew był człowiekiem bardzo schorowanym, po udarze i zawałach, miał kłopoty z mówieniem, to nie ustają dywagacje, że nie była to naturalna śmierć, lecz przyśpieszona, na życzenie byłego szefa KGB Jurija Andropowa (1914-1984). Te dywagacje są logiczne nie tylko z faktu, że właśnie Andropow został następcą Breżniewa, ale również z powodu, że w Związku Sowieckim nienaturalna śmierć dygnitarzy była czymś naturalnym.

12 listopada 1982 r. Jurij Andropow został wybrany Sekretarzem Generalnym KPZS. Według prof. Pawła Wieczorkiewicza, Andropow był poza Leninem i Stalinem najciekawszą indywidualnością wśród sowieckich przywódców, sprawujących najwyższą władzę w państwie.

Andropow dość wcześnie związał się z komunistami. Mając 16 lat, został członkiem Komsomołu. Prawdziwa jego kariera zaczęła się w okresie wojennym, kiedy organizował partyzantkę w Karelii na tyłach fińskich wojsk. Wtedy też z pewnością nawiązał kontakty z sowiecką bezpiekę, NKWD/NKGB. Po wojnie w czasie ponownych czystek uniknął losy rozstrzelanych/uwięzionych dlatego, że podczas różnego rodzaju zebrań powoływał się nie tylko na partię, ale także na Stalina.

Andropow szybko piął się po szczeblach kariery. Wydaje się, że przełomowym momentem w jego karierze było stanowisko sowieckiego ambasadora na Węgrzech, podczas węgierskiej rewolucji. Tam zetknął się z ówczesnym szefem KGB gen. Iwanem Sierowem i stał się jednym z „architektów” zainstalowania prosowieckiego rządu Janosa Kadara po zduszeniu węgierskiego powstania w 1956 r.
Następnie pracując w Komitecie Centralnym, bardzo szybko awansował. Wkrótce został sekretarzem KC, a stąd był tylko krok do kolejnego awansu, na ogromną skalę, jakim było mianowanie go w 1967 r. przewodniczącym KGB.

Andropow zreformował tę instytucję. W odróżnieniu od swoich twardych post-stalinowskich poprzedników Szelepina i Semiczastnego, Andropw wprowadził nowy styl pracy KGB polegający m.in. na wyławianiu dolnych ludzi, przede wszystkim absolwentów i studentów wyższych uczelni, dzięki czemu jego instytucja wkrótce zaczęła się pozytywnie odróżniać od innych sowieckich instytucji poziomem wykształcenia i wiedzą swoich pracowników.

Andropow jest także odpowiedzialny za straszliwą praktykę umieszczania dysydentów i psychiatrycznych zakładach, gdzie niszczono ich zdrowie i życie za pomocą farmaceutycznych zastrzyków i medykamentów. Można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że jest też odpowiedzialny za zamach na papieża Jana Pawła.

<!–nextpage–>

W początkach 80. lat XX w. w związku niewydolnością zdrowotną Breżniewa, to on wraz z ministrem obrony Ustinowem i ministrem spraw zagranicznych Gromyko sprawowali realną władzę w Zwiazku Sowieckim.

Jednakże wybór Andropowa na następcę Breżniewa wcale nie był pewny. Dominująca liczebnie w Biurze Politycznym i w KC frakcja utrzymania starego porządku, przeciwna wszelkich reformom doprowadziła do zwolnienia Andropowa ze stanowiska przewodniczącego KGB w maju 1982 r. Jego następcą został Witalij Fiedorczuk, uważany za przeciwnika swojego poprzednika.

Andropow okazał się jednak sprytniejszy. Po śmierci Breżniewa natychmiast zwołał posiedzenie KC, na które samolotami dowożono jego zwolenników. Tak więc to gremium obradujące w niepełnym składzie wybrało Jurija Andropowa nowym sekretarzem generalnym KC KPZS.

Andropow mając ogromną wiedzę z zakresu faktycznego stanu Związku Sowieckiego, postanowił przeciwdziałać, zwłaszcza, że po drugiej stronie międzynarodowej rywalizacji znalazł się przeciwnik, który zrezygnował z miękkiej polityki w stosunku do Sowietów. To prezydent USA Ronald Reagan.

Andropow zaczął od prób przywrócenia dyscypliny społecznej, przede wszystkim w stosunku do rozpasanej sowieckiej nomenklatury. Specjalne patrole na ulicach sprawdzały osoby podejrzewane o to, że w godzinach pracy załatwiały prywatne sprawy. Ostro się wzięto za pijaństwo w miejscach pracy i za korupcję.

Jednocześnie służby zaczęły budować legendę nowego genseka w postaci rozpowszechniania informacji o jego intelektualizmie i bardzo dobrej znajomości języka angielskiego. Jednocześnie „puszczono” wieść, o jego elastyczności na stanowisku szefa KGB, którym miało być chronienie przed represjami ludzi działających na granicy sowieckiego prawa takich jak, jak bardowie, poeci i pieśniarze: Władimir Wysocki i Bułat Okudżawa.

Andropow nie zdążył przeprowadzić reform. Już wkrótce musiał być poddawany stałym dializom ze względu na niewydolność nerek. Zmarł po kilkunastu miesiącach sprawowania władzy, podczas którego okresu mógł pracować efektywnie zaledwie kilka miesięcy.

Można jednak powiedzieć, że reformy, które chciał przeprowadzić Andropow, niewiele by dały. On był sowieckim wytworem i chciał reformować państwo metodami administracyjnymi, próbując usuwać najbardziej patologicznego cechy ustroju. Problem w tym, że sam Związek Sowiecki był patologią sam z siebie i żadne reformy by go nie uchroniły przed upadkiem, o czym się przekonał jego uczeń Michaił Grobaczow.

Śmierć Andropowa i wybór na jego następcę Konstantina Czernienki, którego można nazwać „małym Breżniewem”, sowiecka nomenklatura, dogłębnie przestraszona reformami, przyjęła wystawnymi przyjęciami i libacjami.

Jurij Andropow jako szef KGB próbujący ratować ZSRS, stał się idolem kagebistów rządzących obecnie Rosją. W 1999 r. Władimir Putin, jako premier (poprzednio był szefem FSB następczyni KGB) przybył na uroczystość zawieszenia tablicy poświęconej Andropowowi na ścianie siedziby bezpieki, którą podczas upadku ZSRS zdjęto, żeby nie została zniszczona.