Latająca forteca B-17 fot. Wikipedia CC 2.0 autor: Airwolfhound

W nocy z 13 na 14 grudnia alianci dwukrotnie zbombardowali Drezno. Następnego dnia amerykańskie lotnictwo jeszcze raz uderzyło na to płonące miasto. Mało kto wie, że był jeszcze jeden nalot, ale on nie dosięgnął Drezna. Ucierpiało inne miasto.

Amerykanie jak twierdzą, przez pomyłkę zbombardowali czeską Pragę. Zginęło 701 osób.

Tablica pświęcona ofierze nalotu
fot. domena publiczna
autor: Joker Island

W Środę Popielcową 14 lutego 1945 roku nastąpił nalot, podczas którego 62 latające fortece B-17 Flying zrzuciły 152 tony bomb na mieszkalne dzielnice Pragi: Wyszehrad, Zlíchov, Plac Karola, Nusle, Vinohrady, Vršovice, Pankrác, Radlice i Smíchov.

Miasto zostało zaatakowane w biały dzień, niemal dokładnie w południe. Najwięcej bomb spadło na ścisłe centrum Pragi, Plac Karola.

Po wojnie dokonano ostatecznego podliczenia strat. W wyniku nalotu zginęło 701 osób, 1184 zostało rannych, a dach nad głową straciło 11 tysięcy mieszkańców.

Straty materialne objęły ponad 2 tysiące budynków, z czego 93 zostały całkowicie zniszczone, a 190 poważnie uszkodzone.
Zniszczeniu uległy zabytki o historycznym znaczeniu: Klasztor Emaus, Dom Fausta, Synagoga Winogradzka i Most Palackiego, szpital uniwersytecki w Vinohradach, szpital na Placu Karola i tylne skrzydło Domu Narodowego.

Paradoksalnie, ale w nalocie nie ucierpiała natomiast żadna fabryka, w której produkcja była przeznaczona na potrzeby niemieckich władz okupacyjnych.

Nie był to pierwszy amerykański nalot na Pragę. 15 listopada 1944 r. 2 samoloty zbombardowały miejska elektrownię. Po nalocie w Popielcową Środę, nastąpił trzeci nalot 25 marca 1945 r., podczas którego Amerykanie zbombardowali 3 praskie lotniska oraz fabryki, gdzie, jak przypuszczano, Niemcy produkowali komponenty do produkcji broni atomowej. Podczas tego nalotu zginęło 235 osoby.

Amerykanie twierdzą, że nalot w dniu 14 lutego 1945 r. był pomyłką. Twierdzą, że powodem była zła pogoda i kiepska widoczność, co stało się powodem pomyłki. Ponadto główny nawigator grupy wyłączył pokładowy radar i stracono orientację. Amerykańscy piloci wielokrotnie przepraszali, w tym także osobiście krewnych ofiar za tą pomyłkę.

Jednakże jedna z relacji mówi, że niebo było bezchmurne i z dołu bardzo dobrze widziano amerykańskie samoloty. Niektórzy sugerują, że Praga stała się celem okazjonalnym, tzn. takim, jaki jest wyznaczony, kiedy nie można zrealizować głównego. Być może po 3-krotnym zbombardowaniu Drezna uznano, że więcej już nie potrzeba. Amerykanie jednak stanowczo zaprzeczają temu.

Miasto było kompletnie nieprzygotowane na nalot. Nie miało obrony lotniczej, strażacy zostali wysłani na ratunek do zbombardowanego Drezna, a Prażanie byli przyzwyczajeni, że nad miastem przelatują amerykańskie samoloty lecące bombardować Niemcy.