Zbombardowana katedra na Wawelu fot. domena publiczna

Przez całe lata propaganda PRL tworzyła mit o szybkim i bezszkodowym zdobyciu Krakowa przez Armię Czerwoną. Pisano, że marszałek Koniew opracował plan zdobycia miasta, tak, żeby Niemcy nie bronili miasta, ale z niego uciekli.

Pisano, że Armia czerwona otoczyła miasto od północy i od południa zostawiając Niemcom furtkę w postaci ucieczki w kierunku zachodnim.

Marszałek Koniew pisał:
„Rzeczą niezmiernie ważną było osiągnięcie szybkości działań wszystkich wojsk uczestniczących w natarciu na Kraków. Tylko to mogło uratować miasto przed zburzeniem, a chcieliby zdobyć je nietknięte. Dowództwo Frontu zrezygnowało z uderzeń na nie artylerii i lotnictwa”.

Niestety nie była to prawda.

Podczas zdobywania miasta sowiecka artyleria i lotnictwo zniszczyły ponad 450 budynków w mieście, szczególnie te wokół Dworca Głównego.

Najgorsze stało się 17 stycznia 1945 r. Bomba zrzucona przez sowiecki samolot uszkodziła część wawelskiego zamku oraz wawelską katedrę.

Po zdobyciu Krakowa zaczęło się to, co zwykle: sowieckie gwałty na kobietach oraz polowanie na żołnierzy AK, którzy zresztą pomagali zdobyć miasto.