Wybory do Sejmu Ustawodawczego. Głosuje prezydent KRN Bolesław Bierut (nieformalny szef komunistów) fot. PAP/CAF autor: Stanislaw Dąbrowiecki

19 stycznia 1947 r. odbyły się w Polsce wybory do Sejmu Ustawodawczego. Wybory powinny się odbyć rok wcześniej. Taką deklarację złożył Bierut podczas Konferencji Poczdamskiej. Wcześniej jednak nie można było ich przeprowadzić, ponieważ komuniści jeszcze nie zdążyli spacyfikować społeczeństwa. Jeszcze dość silne było niepodległościowe podziemie.

Do wyborów stanął tzw. Blok Demokratyczny składający się z PPR oraz z satelickich partii: PPS, SD, SL oraz spacyfikowane przez komunistów Stronnictwo Pracy, a także kanapowa partia PSL „Nowe „Wyzwolenie”. Opozycję stanowiło Polskie Stronnictwo Ludowe z prezesem Mikołajczykiem, mające ogromne poparcie społeczne.

Warszawa, 1947-01-22. Komuniści swiętują „zwycięstwo”
fot PAP/CAF

Komuniści zdawali sobie sprawę, że, nie mają żadnych szans na zwycięstwo. W związku z powyższym zdecydowano się na takie zorganizowanie wyborów, żeby PSL w żaden sposób nie mógł wygrać.

Po pierwsze – zwykły terror trwający non-stop przeciwko członkom AK i innych tajnych organizacji w czasie okupacji, a także przeciw grupom społecznym uznanych za szczególnie wrogie, rozszerzono o terror w stosunku do PSL. Tuż przed wyborami aresztowano 50-60 tys. członków i sympatyków PSL.
Po drugie – rozpoczęto nasilenie terroru w stosunku do działaczy PSL. W okresie przed wyborami zamordowano ich około 200.
Po trzecie – rozwiązano wiele struktur PSL w terenie, co uniemożliwiło zgłoszenie w wielu okręgach kandydatów PSL.
Po czwarte – W 10 okręgach na 76 unieważniono listy PSL.
Po piąte – pozbawiono praw wyborczych ponad 400 tys. ludzi.

Sejm Ustawodawczy – Boleslaw Bierut, gen. Jaroszewicz, gen. Popławski

Komuniści też przygotowali się do sfałszowania samych wyników wyborów.
Po pierwsze, nad tą stroną wyborów czuwał specjalny zespół sowieckiego NKWD, przywieziony z Moskwy, pod kierownictwem płk Arona Mojsiejewicza Pałkina, który kontrolował mechanizm fałszerstwa.
Po drugie W komisjach obwodowych i w komisjach okręgowych prawie połowę członków stanowi agenci UB.
Po trzecie – prawie 2/3 wszystkich komisji składało się tylko z członków PPR.
Po czwarte – tylko w co czwartej komisji był przedstawiciel PSL.

W takie sytuacji przystąpiono do fałszowanie wyników. Podmieniano urny, dosypywano głosów, przygotowywano duplikaty protokołów wyborczych, gdzie drugi czysty z popisami był do wypełnienia danych przez członków PPR
W efekcie oficjalnie „wygrał” Blok Demokratyczny, który przypisał sobie 80% głosów. PSL przyznano 10% głosów.

Jakie były prawdziwe wyniki. To trudno powiedzieć. Z zachowanych częściowych protokołów wynika, że na PSL głosowało 63% wyborców a na peperowski Blok Demokratyczny 27%, ale np. w konserwatywnym Krakowie, gdzie nie udało się sfałszować wyborów, na PSL zagłosowało 80% wyborców.

Jakie byłyby wyniki, gdyby w Polsce przeprowadzono prawdziwe wolne wybory. Bez terroru, bez odebrania prawa głosu 400 tys. ludzi, bez aresztowania 60 tys. członków i zwolenników PSL, z pełną listą wyborcza PSL we wszystkich okręgach?

Wynik pomiędzy 80-90% był jak najbardziej prawdopodobny. Terror, jaki wprowadzili komuniści, olbrzymia niechęć, jaką polskie społeczeństwo przejawiało do ich sowieckich protektorów i w ogóle do Związku Sowieckiego powodował, że tylko niewielka część społeczeństwa była skłonna na nich głosować.