Pożegnanie z Europa fot. domena publiczna autor: Aleksander Sochaczewski

Przed powstaniem styczniowym były w Polsce 3 ugrupowania:

– margrabiego Wielopolskiego, carskiego lojalisty, któremu car powierzył funkcję naczelnika rządu cywilnego, czyli de facto premiera w Królestwie Polskim. Nie chciał niepodległości, którą uważał za nierealną mrzonkę w ówczesnych czasach, natomiast spolszczył administrację i przywrócił samorząd. On był znienawidzony przez większa część społeczeństwa.

Margrabia Aleksander Wielopolski
fot. domena publiczna
autor: Karol Beyer

– stronnictwo Białych składające się z ziemiaństwa, burżuazji i inteligencji. Nie chcieli powstania, chcieli uzyskać niepodległość przy nacisku mocarstw europejskich. Ich czołowe postacie to HR. Andrzej Zamoyski (l.60), Leopold Kronenberg (l.50), Karol Ruprecht (l.42), Edward Juergens (l.38). To ludzie wiekowo dojrzali, wiedzący czym jest polityka.

Leopold Kronenberg
fot. domena publiczna
autor: Leopold Horowitz

– stronnictwo Czerwonych składające się głównie z młodzieży studenckiej i rzemieślniczej, z uboższych warstw społecznych. Oni parli do powstania.
Decyzję o wybuchu podjął Komitet Centralny Narodowy, czyli główny organ obozu Czerwonych, który w dniu 22 stycznia 1863 r. przekształcił się w Tymczasowy Rząd Narodowy. Szefem tego rządu, czyli używając współczesnej nam nomenklatury, premierem, został Stefan Bobrowski, lat 23. Większość KCN stanowili ludzie dwudziestokilkuletni.

Stefan Bobrowski
fot. domena publiczna
autor: August and Fryderyk Zeuschner

Kiedy przygotowuje się powstanie, to w celu, żeby je wygrać. Ocenia się szanse tego przedsięwzięcia. Tymczasem przygotowując się do powstania, przyszły „premier” Bobrowski, tak uzasadniał jego cel:

„Wywołując powstanie, do którego czynimy przygotowania, spełniamy ten obowiązek w przekonaniu, iż dla stłumienia naszego ruchu, Rossya nie tylko kraj zniszczy, ale nawet będzie zmuszoną wylać rzekę krwi polskiej; – ta zaś rzeka, stanie się na długie lata przeszkodą do wszelkiego kompromisu z najezdcami naszego kraju”.

Czy można coś bardziej obłędnego znaleźć w polityce? Aspirujący do roli narodowego lidera, przywódca z mówi z całą świadomością, że chce utopić własny kraj we krwi rodaków, po to, żeby nie był możliwy kompromis z wrogiem. Zero politycznego myślenia, 100% emocji. Decyzję o powstaniu podjęli dwudziestoparoletni ludzie, bez doświadczenia życiowego, bez wyobraźni politycznej, myślący emocjonalnie jak nastolatkowie, bez oglądania się na konsekwencje. Politycznej infantylności dopełniają dalsze dzieje Bobrowskiego, który jako szef powstańczego rządu wdał się w pojedynek, w którym zginął.

Wielki wróg Polski pruski, a potem niemiecki kanclerz Bismarck skwitował nasz zryw cytatem: „Polacy są poetami w polityce, a politykami w poezji”.

Można też dodać, że w organizacji powstania pomagali nam na pewno inni. Po nim działy się zaskakujące rzeczy. Leopold Kronenberg jeden z przywódców Białych, bankier i milioner wydał milion rubli na zakup karabinów w Europie dla powstańców. Cała ta partia broni nie dotarła do polskich rąk, została przejęta przez rosyjską armię. Kronenberg w czasie powstania dbał, żeby władzę w nim przejęli Biali. Kronenberg kilka lat po powstaniu otrzymał order od cara. Dyktator powstania, gen. Marian Langiewicz, kilka lat po powstaniu został przedstawicielem pruskiej zbrojeniówki i jako przedstawiciel fabryk Kruppa wyjechał do Turcji.

Utworzenie cesarstwa niemieckiego. Bismarck w chwili swojego
największego triumfu
fot. domena publiczna
autor: Anton von Werner

Kto zyskał na powstaniu. Na pewno Prusy. Czy one były zaangażowane w „zorganizowaniu” powstania? Tak twierdzi, coraz więcej historyków, są poważne poszlaki, ale mówiąc prawdę, twardych dowodów na to nie ma. Faktem jest, że powstanie skłóciło Francję z Rosją i zarysowujący się sojusz pomiędzy tymi państwami, przeciw Prusom, w celu niedopuszczenia do zjednoczenia Niemiec. Teraz Prusy mogły najpierw pobić i wypchnąć Austrię ze Związku Niemieckiego, a następnie pobić osamotnioną Francję i zjednoczyć Niemcy. To wszystko działo się w ciągu kilku lat po upadku powstania styczniowego.