Podgaje - tablica upamiętniajaca zamordowanych żołnierzy fot. Wikipedia CC 3.0 autor: Zac allan

31 stycznia 1945 r. polscy żołnierze walczący w bitwie o Wał Pomorski dostali się do niewoli i następnego dnia zostali zamordowani przez SS-manów w Podgajach (Fledenborn). Zginęli straszną śmiercią. Zostali spaleni w stodole.

80 żołnierzy Wojska Polskiego z 4. kompanii 3. Pułku Piechoty 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki zostało wysłanych na zwiad. Idąc przez las, nie wiedzieli, że zostali zauważeni i dostali się w okrążenie. To stało się dla nich wiadome, kiedy wyszli na otwartą przestrzeń.

Polacy zostali zaatakowani ze wszystkich stron. W 2-godzinnej walce straciliśmy znaczną część kompanii. Kiedy kończyła się amunicja, zdecydowano się na kontratak na bagnety. Niestety nie udało się wyrwać z okrążenia. Niemcy dobili rannych polskich żołnierzy, którzy nie mogli wstać, a resztę w sumie 37 pognali do wsi. Skrępowano im ręce drutem kolczastym i zaprowadzono do stodoły.

Zbrodni dobicia rannych żołnierzy dokonali SS-mani z 48. Pułku Grenadierów Pancernych SS „General Seyffardt” z holenderskiej 23. Dywizji SS „Nederland” lub SS-mani z łotewskiej 15. Dywizji Grenadierów SS.

Ranny w bitwie żołnierz Władysław Gąsiorowski tak to opisał:
„Żołnierze niemieccy pojedynczo i w grupach podchodzili do leżących proszących o ratunek i jeśli żołnierz na ich wezwanie podniósł się, to zabierali go do niewoli. Zaś ciężej rannych, niemogących się podnieść, dobijali, strzelając do nich z karabinów i pistoletów. Gdy zauważyłem żołnierzy niemieckich zbliżających się do mnie, ułożyłem bezwładnie ręce i głowę na ziemi. Dwaj żołnierze niemieccy kopnęli leżącego blisko mnie zabitego żołnierza, a następnie mnie i gdy się nie poruszyłem, powiedzieli jeden do drugiego – «kaput» i odeszli. Byli w białych kurtkach i z białymi pokrowcami na czapkach”.

Według polskiej wersji dowodzący SS-manami obersturmbannfuehrer (podpułkownik) Paul Massel kazał szukać oficerów, ale polscy żołnierze bici i maltretowani odmawiali odpowiedzi. W nocy zdecydowano się na ucieczkę. Po zabiciu czy unieszkodliwieniu wartownika 5 oficerów i żołnierzy uciekło. Niemieccy narciarze podczas pogoni zabili 3 z nich, w tym dowódcę kompanii ppor. Sofkę.

Pozostali żołnierze związani drutem zostali oblani benzyną i spaleni żywcem. Ci żołnierze, to tylko część zamordowanych Polaków.

Inną wersję prezentuje oficer SS. Dowodzący łotewskimi SS-manami sturmbannfueher (major) Julijs Kilitis stwierdzi, że były dwie bitwy. Wieczorem już po rozgromieniu 4 kompanii, nastąpił atak 2 polskich batalionów zakończony kolejną przegrana Polaków. Do niewoli miało się dostać ponad stu polskich żołnierzy.

W sumie do niewoli w tych 2 bitwach dostało się ca. 160 polskich żołnierzy.
Według łotewskiego SS-mana wszyscy oni zostali rozstrzelani przez Niemców. Według tej wersji stodoła spłonęła, na skutek ostrzału artyleryjskiego już po rozstrzelaniu zamkniętych w niej 32 żołnierzy i dlatego uważa się, że Polacy zostali spaleni żywcem.

Zbrodnia w Podgajach nie jest do końca wyjaśniona. Nie wiemy, kto dokonał mordu na polskich żółnierzach (Niemcy, Holendrzy czy Łotysze) oraz ilu polskich żołnierzy zostało zamordowanych.

Zbrodnia na polskich jeńcach przez holenderskich lub łotewskich nazistów jest upamiętniony na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie napisem na jednej z tablic, „PODGAJE 31 I 1945”.