Logo UPA fot. PAP autor: Darek Delmanowicz

Autor: Marek A. Koprowski

Wśród ukraińskich watażków walczących z państwem polskim w latach 1945-1947 aż do zakończenia Akcji „Wisła” wyróżniał się Wołodymyr Szczygielski pseud. „Burłaka”. Ma on na swym koncie wiele zbrodni i ofiar. Po ujęciu sądzony był tylko za niektóre, ale i ich wystarczyło, by dostał karę śmierci!

Wołodymyr Szczygielski pseud. „Burłaka” urodził się 18 sierpnia 1920 roku we Lwowie. Tam też uczęszczał do gimnazjum. W VI klasie porzucił naukę z powodów materialnych. Podjął pracę jako sprzedawca. Od młodych lat znajdował się pod wpływem ideologii nacjonalistycznej propagowanej wśród młodzieży ukraińskiej przez OUN. W 1938 roku wyjechał na Ruś Zakarpacką, gdzie ukraińscy nacjonaliści zorganizowali w Użhorodzie siły zbrojne w postaci Organizacji Obrony Narodowej (OON) Karpacka Sicz.

Organizacja ta stawiała sobie za cel walczyć o Ukrainę przy wsparciu Niemiec. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów chciała zdobyć na Zakarpaciu dominującą pozycję i wysyłała tam sporo ochotników, rekrutowanych głównie wśród młodzieży. Chciała z nich stworzyć działający pod auspicjami Abwehry legion ukraiński. Akurat w tamtym czasie zamiaru tego nie udało się jej zrealizować.

Szczygielski w siczy Karpackiej pełnił funkcję dowódcy roju, czyli drużyny, a później czoty, czyli plutonu. Gdy Węgrzy, za zgodą Hitlera, zajęli Zakarpacie, oddziały Siczy usiłowały stawić im opór. Po trzech dniach zostały jednak rozbite. Ich członków wyłapywali węgierscy żandarmi i prowadzili na szubienicę. Szczygielski, uciekając przed nimi, usiłował przedostać się na Słowację, ale ostrzelany przez słowacką straż graniczną wycofał się w stronę granicy z Polską. Ścigany przez korpus ochrony pogranicza przedostał się do Rumunii. Tu został internowany wraz z innymi siczowcami.

Z niewoli wydobył ich szef niemieckiej Abwehry Canaris, który podjął pomysł utworzenia legionu ukraińskiego. W niemieckich ośrodkach Szczygielski wraz z innymi przeszedł szkolenie wojskowe, a także wywiadowcze i dywersyjne. W sierpniu 1939 roku legion ukraiński stacjonował już na terenie Słowacji. Wkroczył on na południe Polski wraz z oddziałami słowackimi. Po zakończeniu działań wojennych i podziale Polski między Niemcy a ZSRS legion został rozwiązany, a jego członkowie użyci przez Niemców do innych zadań.

Szczygielski został ukraińskim policjantem. Tak zeznał przed przesłuchującymi go oficerami czechosłowackimi z grupy „Cieplice”:
„25 listopada 1939 roku zgłosiłem się do ukraińskiej milicji stacjonowanej w Komańczy pow. Sanok. Dowódcą posterunku w Komańczy był Niemiec, hauptwachmeister Arnold D. Milicjantów na posterunku było dwunastu. Posterunek podlegał dowództwu ukraińskiej milicji w Sanoku. Nadmieniam, że była to tylko formalność, ponieważ dowódca posterunku otrzymywał bezpośrednie rozkazy od gestapo i powiatowego niemieckiego dowództwa żandarmerii w Sanoku. Treść rozkazów dotyczyła w pierwszym rzędzie aresztowania polskich obywateli, którzy w tych rejonach starali się dostać do Węgier, a następnie na emigrację”.

Posterunek policji w Komańczy, którego funkcjonariuszem przez kilka miesięcy był Szczygielski, był szczególnie aktywny w wyłapywaniu Polaków usiłujących przekraść się przez granicę. Od grudnia 1939 do marca 1940 roku policjanci zatrzymali 80 Polaków, których wydali Niemcom. Każdy Ukrainiec, który przyczynił się do złapania Polaka usiłującego przedostać się na Węgry, otrzymywał w nagrodę w wysokości 25 zł. Przed agresją na ZSRS Szczygielski został przerzucony na przygraniczne tereny Związku Sowieckiego, skąd przekazywał Niemcom informacje wywiadowcze. W czerwcu 1941 r. Szczygielski został mianowany komendantem posterunku ukraińskiej policji w miejscowości Wojtkowa w powiecie przemyskim.