Caracal, który ma je zastąpić, nie jest w stanie zabrać na pokład niczego z wymienionego uzbrojenia. Jeśli docelowo Caracale miałyby zastąpić także Mi-17 używane w dywizjonie w Łęczycy, to 25. Brygada Kawalerii Powietrznej straciłaby zdolność do walki. Ktoś chyba nie pomyślał o tym, pisząc wymagania… O potrzebie zakupu „ciężkiego śmigłowca transportowego” mówił też w jednym z wywiadów doświadczony pilot śmigłowcowy, były dowódca wspomnianej brygady, gen. bryg. Dariusz Wroński.

Jeśli chodzi o 25. BKPow, to tutaj potrzeba kilku-kilkunastu śmigłowców ciężkich (na Zachodzie niemal nie produkowano śmigłowców w klasie udźwigu Mi-8/Mi-17 – budowano albo mniejsze, albo większe), takich jak CH-47 Chinook, który zabiera na pokład prawie 11 ton ładunku. Dla porównania: Caracal transportuje 1,2 tony ładunku w kabinie, Mi-17 – 4 tony ładunku, brytyjsko-włoski AW101 Merlin – 5 ton, zaś europejski NH90 – 2,5 tony. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jeden z oferentów startujących w polskim przetargu – firma AgustaWestland, będąca właścicielem zakładu WSK PZL-Świdnik – ma także licencję na wytwarzanie amerykańskich śmigłowców Boeing CH-47 Chinook, więc w razie ewentualnego kontraktu na śmigłowce tej firmy można objąć nim także te cięższe maszyny.

Ponieważ Chinook ze swoimi możliwościami transportowymi jest w stanie zastąpić Mi-8 i Mi-17 w proporcji „jeden za dwa”, to druga eskadra łęczyckiego dywizjonu może otrzymać lżejsze śmigłowce transportowe, zwiększając możliwości transportu żołnierzy brygady.

13 śmigłowców do zadań poszukiwawczo-ratowniczych – zarówno dla Marynarki Wojennej (przypuszczalnie sześć), jak i dla Sił Powietrznych (siedem) – to w zasadzie dwie różne klasy śmigłowców. W ratownictwie lądowym wystarczy śmigłowiec taki jak S-70 Blackhawk (produkowany w WSK PZL-Mielec, będącej własnością amerykańskiej firmy Sikorsky), a Marynarka Wojenna potrzebuje większego śmigłowca do zastąpienia swoich Mi-14. W przypadku Marynarki Wojennej dobrze by było zunifikować go ze śmigłowcem bojowym do walki z okrętami (podwodnymi i nawodnymi). I tu siłą rzeczy nasuwa się propozycja najlepszego dostępnego obecnie śmigłowca morskiego AgustaWestland AW101 Merlin. Kupując np. Merliny dla Marynarki Wojennej (osiem bojowych i sześć ratowniczych), można kupić ok. 12 Chinooków dla 25. BKPow i śmigłowce AW149 tej samej firmy do wszystkich pozostałych zadań, w ramach jednego kontraktu, co ułatwia wynegocjowanie odpowiedniej ceny.

Gdyby zaś wybrać ofertę firmy Sikorsky, to można wówczas wyposażyć Marynarkę Wojenną w morską odmianę Blackhawka – Seahawk, tak w wersji bojowej, jak i ratowniczej. Z tym, że tych ostatnich trzeba by kupić o kilka więcej – ze względu na to, że zabierają na pokład mniej rozbitków. Co do Caracala zaś, to jego wersja ratownicza jest, ale odmianę do zwalczania okrętów podwodnych i nawodnych dopiero trzeba stworzyć. Nie ma dostępnej wiedzy, czy zerwany właśnie kontrakt miał obejmować opracowanie takiej wersji Caracala, czy też trzeba by było za to dodatkowo zapłacić (co bardziej prawdopodobne).

Do przerzutu sił specjalnych (osiem śmigłowców) Caracal może by się i nadawał, ale śmigłowiec ten nie dysponuje ani odpowiednim opancerzeniem (wykonywanym zwykle z kevlaru), ani systemem przeciwdziałania odpalonym rakietom przeciwlotniczym. Loty nad obcym terytorium byłyby więc po prostu bardzo niebezpieczne. Nie ukrywajmy, że do tych zadań Blackhawk nadaje się bardzo dobrze, zwłaszcza, że ma jedną „pełnokrwistą” wersję dla sił specjalnych (MH-60K dla US Army) i jedną nieco zubożoną, do ratowania zestrzelonych załóg z terytorium nieprzyjaciela (MH-60G Pavehawk).

Jest więc w czym wybierać, gotowe rozwiązania są, tylko je brać. Niczego nie trzeba specjalnie opracowywać, chyba że chcielibyśmy wyposażenie tej wersji skonfigurować dokładnie według naszych wymagań. To samo dotyczy wersji do ewakuacji medycznej, która ma trafić do 25. BKPow, do jej jednostki ewakuacji medycznej. Także i w tym przypadku Blackhawk spełnia nasze potrzeby, a jak wiadomo, można go kupić dwa razy taniej od Caracala, a w dodatku jego koszty eksploatacji też są niższe.