To meczet we nie w Zachodniej Afryce, ale we Francji fot. domena publiczna autor: Patricia.fidi

Autor: Bogdan Dobosz

Osoby odpowiedzialne za programy nauczania we Francji próbują wciągnąć tę religię w nasz krąg kulturowy, nawet za cenę amputacji własnej kultury. Wielokulturowość ma pomóc także w tworzeniu czegoś, co można nazwać islamem francuskim, oswojonym, przystosowanym do zasad republikańskich. Nie jest to jedyna taka próba i działanie. O tym, że „francuski islam” jest możliwy, przekonany jest np. Instytut Montaigne’a, który dokonał na ten temat opracowania. Jego podstawą są wyniki sondażu Ifop. Wnioski mają podobno „oddiabolizować” debatę na temat islamu we Francji.

Rzeczony sondaż na temat islamu przeprowadzono na zlecenie tygodnika „Le Journal du Dimanche”. Wynika z niego, że islam jest religią praktykowaną przez 3 do 4 milionów obywateli (5,6 proc.), co znacznie odbiega od przyjmowanej często oficjalnie liczby 8 do 10% mieszkańców Francji. Islam ma być religią młodych, bo 84% jego wyznawców ma poniżej 50 lat (średnia wieku 35,8). W grupie mieszkańców Francji poniżej 25 lat muzułmanie stanowią, wg tego sondażu, 10%. Połowa muzułmanów urodziła się już we Francji, a 74% z nich posiada obywatelstwo tego kraju.

Pytania o poglądy brzmią dość optymistyczne. Poligamię ma odrzucać np. 75% badanych. 66% uważa religię za rzecz istotną, ale tyle samo uważa, że świeckość życia nie utrudnia praktykowania religii. 84% muzułmanów uważa, że religia jest sprawą prywatną. 55% wyznawców islamu żyje w związkach małżeńskich, z czego trzy czwarte (77%) ma za współmałżonka także muzułmankę lub muzułmanina. 59% nie widzi nic złego w aborcji.

Wyznawcy islamu są słabiej wykształceni niż reszta społeczeństwa (15% nie ma żadnych kwalifikacji). 38%, po zamachach w 2015 roku, odczuwa wyższy poziom dyskryminacji, 58% uważa, że nic się nie zmieniło. 45% nie opowiada się za żadną stroną polityczną we Francji, 30% głosuje na lewicę, 18% na prawicę. 47% nie wyklucza, że w ciągu najbliższych 10 lat prezydentem kraju zostanie muzułmanin. Ciekawostką jest, że 68% wyznawców islamu nie uznaje Francuskiej Rady Kultu Islamskiego (CFCM), utworzonego w czasach prezydentury Sarkozy’ego ciała, które miało być partnerem dla rządu w dialogu z tą religią.

Komentatorzy za najbardziej niepokojący wynik sondażu uznali to, że 29 proc. muzułmanów postawiło swoje zasady religijne wyżej niż zasady i prawo Republiki. Informacja ta wydaje się mocno naciągana (i to w dół…). Gdyby bowiem zadać pytanie wprost o wyższość zasady koranicznej i prawa państwowego, wynik oscylowałby zapewne około… 100%. Statystyczny obraz islamu we Francji na postawie tego sondażu może więc być trochę „podrasowany”.

Wnioski z sondażu opracował think tank Institut Montaigne. Raport podzielił muzułmanów na trzy grupy. Pierwsza to „zeświecczeni”, nie odrzucający jednak islamu (46 proc), którzy przynależność religijną demonstrują przede wszystkim w czasie ramadanu (jedzenie posiłków halal). Druga grupa to osoby dumne ze swojej religii (25 proc.) i widzące jej rolę w życiu społecznym (jednak bez potrzeby noszenia burek czy popierania poligamii). Trzecia grupa – „radykalna” – ma składać się w większości ze słabo wykształconych, młodych mężczyzn (prawie połowa z nich nie ukończyła 25 lat) z przedmieść.

Autorzy raportu twierdzą jednak, że sam islam utrzymuje tę grupę na marginesie. Trudno się z tym zgodzić, bo socjologowie niezależni od dawna stwierdzają, że właśnie ta ostatnia, najbardziej dynamiczna grupa nadaje ton islamowi we Francji, wymusza na pozostałych „integralną” religijność, poszerza swoje wpływy i wypycha republikę z wielu miejscowości. Opracowanie Instytutu Montaigne’a należy więc traktować z pewną ostrożnością. Widać tu np. wyraźnie naciąganie do grupy „ześwieczczonej” dodatkowych procentów, bo np. przestrzeganie postów trudno nazwać praktyką laicką…

Institut Montaigne swoje opracowanie uzupełnił 10-punktową listą propozycji, które mają ukonstytuować „francuski islam”: 1. rozszerzenie konkordatu obowiązującego w Alzacji na islam, co ma umożliwić finansowanie szkolenia imamów przez państwo; 2. zasilenie Fundacji Dzieł Islamu podatkami z produktów halal; 3. utworzenie centralnego systemu szkolenia kapelanów dla wszystkich religii; 4. egzaminy na imamów i kapelanów; 5. zaangażowanie krajowych i lokalnych instytucji w tworzenie islamu francuskiego; 6. wprowadzenie języka arabskiego do szkół, aby zmniejszyć atrakcyjność kursów tego języka przy meczetach; 7. nadzór nad sytuacją przez wprowadzenie statystyk dotyczących religii; 8. opracowanie wspólnej narracji historycznej dla Francji i jej sąsiadów z drugiej strony morza śródziemnego – krajów Maghrebu; 9. utworzenie osobnego ministerstwa ds. laicyzmu i religii (obecnie część MSW); 10. reorientacja polityki zagranicznej Francji w celu ograniczenia wpływów wahabickich rządów (Katar czy Arabia Saudyjska, które od lat inwestują nad Sekwaną). Pozostaje pytanie: czy te propozycje rzeczywiście stworzą francuską wersję islamu i czy jest to akurat lekarstwo, którego ten kraj potrzebuje najbardziej?