Prezydent Turcji Erdogan fot. Pixabay

Czy można mówić o możliwej wojnie na terenach, na których trwa ona od dłuższego czasu? Tak, ponieważ byłaby to zupełnie inna wojna, której główną stroną byłoby państwo, jak na razie nie biorące w niej udziału, przynajmniej oficjalnie. Tym państwem byłaby Turcja, bardzo uważnie śledząca, co się dzieje na jej południowych granicach, i starająca się wpływać na rozwój sytuacji w wojnie domowej toczącej się w Syrii i w Iraku. Tureckie oddziały operują już co prawda po obu stronach południowej granicy swego kraju, ale jak na razie są to operacje graniczne, mające na celu bardziej zapobieganie naruszaniu granicy tureckiej niż udział w walkach.

Turcja przez cały czas istnienia republiki prowadziła jawną lub ukrytą walkę z kurdyjską mniejszością. Z tego powodu przyszła wojna będzie miała na celu „rozwiązanie problemu kurdyjskiego”, ale nie tylko. Jeśli Turcja zdecyduje się na wojnę, to będzie ona miała przede wszystkim charakter wojny o odbudowę tureckiego imperium.

Kurdowie

To jeden z największych narodów bez własnej państwowości. Ich liczebność jest szacowana na ok. 30 milionów. Żyją głównie w czterech krajach. Połowa z nich mieszka w Turcji, 8 mln w Iranie, 5 mln w Iraku, 1 mln w Syrii, a pozostali są rozproszeni po innych krajach. Kurdowie w Turcji zajmują południowo-wschodni obszar tego państwa, mając jako sąsiadów za granicami z Iranem, Irakiem i Syrią swoich rodaków. W ten sposób blisko 25-30 mln Kurdów mieszka na zwartym terytorium, przedzielonym tylko granicami. Kurdowie nie są Arabami.

Podobnie jak my, należą do rodziny indoeuropejskiej. Historycznie wywodzą się od starożytnych Medów, są spokrewnieni z Persami. Po katastrofalnej klęsce Turków w I wojnie światowej uzyskali autonomię z prawem do niepodległości zgodnie z traktatem z Sèvres. Jednakże w wkrótce Turcja się odbudowała, wygrała wojnę z Grecją i w Lozannie w 1923 roku podpisano nowy traktat, w którym już nie było autonomii dla Kurdów.

Ci ostatni odpowiedzieli kilkoma powstaniami. Rząd turecki zareagował, wprowadzając dyskryminację Kurdów. Zakazano posługiwania się językiem kurdyjskim, część Kurdów przesiedlono do zachodnich prowincji, a ich samych oficjalnie nazwano „Turkami górskimi”. Od 1984 roku zbrojny konflikt pomiędzy Turkami a Kurdami w Turcji trwa niemal permanentnie aż do dnia dzisiejszego. Co jakiś czas przybiera formę drastycznych walk.

Podobną sytuację mieli Kurdowie w Iraku. Dyskryminowani, mimo otrzymania autonomii, kilkakrotnie rozpoczynali powstania. Podczas jednego z nich wojska Saddama Husajna użyły broni chemicznej przeciw ludności kurdyjskiej. Dziś iracki Kurdystan jest najlepiej zorganizowaną i najbardziej stabilną częścią tego upadłego państwa.