Po ósme – państwo ustanowiło cały katalog nagród i zachęt do intensywnej produkcji. Szczególnie w eksporcie. Wsparcie państwa dla prywatnego biznesu nie było uzależnione od wypracowania zysku, ale od osiągnięcia ustalonego dla danego przedsiębiorstwa celu sprzedaży eksportowej.

Firmy, które osiągały założone rezultaty, otrzymywały subsydia, ulgi podatkowe, kompensacje eksportowe, kredyty na preferencyjnych warunkach, zwrot cła na importowane wyroby niezbędne do eksportowej produkcji, możliwość zakupu gruntu po obniżonych cenach czy niższe ceny energii i wody potrzebnych do produkcji. Inną pomocą państwa dla eksporterów było utworzenie całej wielkiej sieci marketingowej badającej rynki niemal całego świata wraz z intensywną promocją koreańskich wyrobów.

Po dziewiąte – państwo nie tylko karało i nagradzało, ale i ustawicznie kontrolowało jakość wyrobów przeznaczonych na eksport. Jednocześnie co miesiąc odbywały się narady poświęcone wzrostowi eksportu z udziałem odpowiednich ministrów, ekspertów, szefów stowarzyszeń biznesowych i szefów liczących się czeboli. Tym spotkaniom przewodniczył prezydent Park Chung-hee.

Społeczne koszty reform

Koszty reform prezydenta Parka poniosło społeczeństwo. Przede wszystkim odbiły się one na wynagrodzeniach pracowników, które były niskie, a nawet bardzo niskie. W tej sprawie państwo popierało przedsiębiorców. Uważano, że niskie pensje są warunkiem uzyskania konkurencyjności koreańskiego eksportu na światowych rynkach.

Z tego względu nie tylko słabo wynagradzano pracowników, ale też nie przestrzegano praw pracowniczych, nawet tych formalnie obowiązujących. Koreańscy pracownicy w zasadzie byli pozbawieni socjalnej osłony. Kolejną niedogodnością społeczną było ograniczenie krajowej konsumpcji.

Rząd wprowadził szereg nakazów w tej sprawie. Np. były ograniczenia w sprzedaży kawy czy posiadaniu kolorowych telewizorów. Prowadzono intensywnie kampanie mające przekonać obywateli do oszczędzania. Jedną z nich, o posmaku absurdu z naszego punktu widzenia, była kampania odkładania jednej łyżki ryżu z każdego posiłku.

Koreańscy obywatele ponosili też inne koszty związane z reformami. Czebole w celu powetowania sobie niektórych strat wynikłych ze sprzedaży eksportowej podnosiły ceny na rynku krajowym. Reforma ponadto odbywała się kosztem zdrowia Koreańczyków.

Pracowano przeciętnie 54 godziny tygodniowo, co oznaczało 220 godzin miesięcznie. Oceniano, że jest to jeden z najdłuższych czasów pracy na świecie. Przemęczenie będące skutkiem wydłużonego czasu pracy miało wpływ na wysoką wypadkowość podczas pracy. Republika Korei zaliczała się do światowych liderów pod względem liczby śmiertelnych wypadków przy pracy.

Wypracowany pół wieku temu model traktowania pracowników, mimo ewolucji systemu politycznego z autokratycznego na demokratyczny, utrzymał się w swoich zarysach. Obecnie, kiedy czebole wytwarzają połowę PKB, znaczna część społeczeństwa cierpi na depresję. Trzy czwarte Koreańczyków uważa, że praca rujnuje ich zdrowie i życie rodzinne. Stąd też w Korei, szczególnie w młodym pokoleniu, występują dość radykalne protesty przeciwko temu stylowi życia, nazywanemu „usamsungowieniem”.