Morze Aralskie po katastrofie fot. Wikipedia CC 3.0 autor: Staecker

Autor: Wojciech Tomaszewski

Mój śp. ojciec lubił mówić: „Gdyby komuniści rządzili na Saharze, to wkrótce zabrakłoby tam piasku”. To budzące uśmiech, znane powiedzenie wbrew pozorom nie jest dowcipem. Faktycznie tak się zdarzyło, z tą różnicą, że zamiast pustyni znikło… morze.

Sprawa dotyczy Morza Aralskiego, znajdującego się na granicy dwóch obecnie niepodległych państw: Kazachstanu i Uzbekistanu. W minionych czasach położone było na terytorium Związku Sowieckiego.
Morze Aralskie w połowie ubiegłego wieku było ogromnym, bezodpływowym akwenem, zasilanym przez dwie wielkie rzeki Azji Środkowej: Syr-darię i Amu-darię. Morze Aralskie ze względu na bezodpływowość nazywane było również Jeziorem Aralskim i jako jezioro było klasyfikowane jako czwarte pod względem powierzchni na świecie. Powierzchnia tego morza wynosiła wówczas prawie 70 tys. km2, a więc blisko tyle, ile wynosi powierzchnia Irlandii. Nad tym morzem leżały miasta, których ludność żyła m.in. z rybołówstwa.

Nowy wspaniały świat

Tereny Azji Środkowej zostały włączone do Rosji w XIX wieku. Carat zadowolił się wasalnym statusem podbitych chanatów: Chiwy i Buchary, nie ingerując tam w sprawy społeczne. Bolszewicy, którzy opanowali te tereny w czasie wojny domowej, uznali, że panujący tam system społeczny to średniowieczny feudalizm. Postanowili, że zmienią tam nie tylko człowieka, ale całe jego otoczenie. O ile stworzenie azjatyckiej wersji homo sovieticus wymagało kilku pokoleń, to przyroda była pod ręką.

Już na początku lat trzydziestych powstały projekty nawodnienia wielkiej pustyni Kyzył-kum poprzez budowę ogromnej liczby kanałów. W ten sposób miano stworzyć wielkie pola uprawy bawełny i wielki przemysł bawełniany, dzięki któremu miało powstać ukochane dziecko marksizmu-leninizmu, czyli wielkoprzemysłowa klasa robotnicza.
Stworzenie tej klasy miało spowodować rozbicie feudalnych struktur społecznych i stać się pierwszym krokiem w budowie socjalistycznego raju. W ten sposób, nie licząc się z kosztami i ze zdrowym rozsądkiem, zaczęto budować przysłowiowe „zamki na piasku”.

Socjalistyczna gospodarka w natarciu

W komunizmie cel polityczny był zawsze ważniejszy od gospodarczego. Jeśli ze względu na koszty jakieś przedsięwzięcie było nieopłacalne, ale miało przynieść polityczny sukces, to nie liczono się z kosztami. Tak było z projektem zbudowania rolnictwa na pustyni. W latach trzydziestych zapędzono olbrzymie masy ludności do kopania kanałów nawadniających pola. Nietrudno sobie wyobrazić, że nie robiono tego koparkami, lecz łopatami. Budowa wielkich obiektów wodnych w Związku Sowieckim to przede wszystkim niewolnicza praca zeków z Gułagu.

Tak budowano kanały Białomorski, Wołga-Don czy Moskwa-Wołga. Kopanie kanałów w pustynnym krajobrazie i przy ekstremalnych warunkach klimatycznych i atmosferycznych było ogromnym marnotrawstwem ludzi i ludzkiej pracy. Na pustyniach Kazachstanu i Uzbekistanu latem temperatura osiąga ponad 45°C, a zimą spada poniżej minus 40°C. Nic dziwnego, że w takich warunkach jakość pracy niewolników z Gułagu i miejscowych analfabetów była dramatycznie niska. Zgodnie z niepisanymi zasadami socjalistycznej gospodarki, liczyło się tempo budowy i oddawanie poszczególnych odcinków kanałów na czas, a nie jakość. Socjalistyczna gospodarka zawsze charakteryzowała się niską jakością prac. System sowiecki był jej ekstremum. W takich warunkach życia nikomu nie zależało ani na wydajności, ani na jakości, toteż wykonywana praca stawała się jej karykaturą.

Niechęć do niewolniczej pracy skutkowała brakoróbstwem, które przejawiało się brakiem szczelności kanałów i brakiem zabezpieczeń przed wsiąkaniem wody. Efektem tego hydrologicznego dyletanctwa były ogromne straty wody. Uważa się, że wówczas większość wody skierowanej z Syr-darii i Amu-darii do kanałów wsiąkała w ziemię albo parowała. Ówczesne straty wody wskutek wsiąkania w ziemię szacuje się nawet na 50 km3. Do dziś przytłaczająca większość kanałów pozbawiona jest zabezpieczeń chroniących przed wsiąkaniem wody. Tego problemu nie rozwiązano nigdy i do tej pory ogromna ilość wody jest marnowana.