Uchwalenie Konstytucji 3 Maja fot. domena publiczna autor: Kazimierz Wojniakowski

Konstytucja 3 Maja to kolejny zamach majowy w historii Polski. Najbardziej znany jest oczywiście ten z 1926 r., dokonany przez marszałka Józefa Piłsudskiego.

Przed nim były inne. Pierwszy to „majowy zamach” Bolesława Chrobrego, który po krótkiej walce wygnał swoją macochę księżnę Odę i przyrodnich braci, w ten sposób ratując jedność państwa. Drugi „zamach majowy” to właśnie uchwalenie Konstytucji 3 Maja, w sytuacji, kiedy zwolennicy reform nie mieli większości w społeczeństwie szlacheckim ani na sejmowej sali.

Podczas Sejmu Czteroletniego (1788-1792) w sierpniu 1790 r. marszałek nadworny litewski złożył do Sejmu liczący 658 artykułów Projekt do formy rządów, o charakterze republikańskim. Ten projekt ograniczający władze króla do funkcji czysto reprezentacyjnych został oprotestowany przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

4 grudnia 1790 r. na Zamku Królewskim odbyła się decydująca rozmowa pomiędzy przywódcą stronnictwa patriotycznego Ignacego Potockiego z królem. Podjęto wówczas decyzję, że inicjatywę przygotowania projektu Ustawy Rządowej przejmie król i że ten projekt zostanie przygotowany w sekrecie.

Utworzono tajną, nieformalną „grupę roboczą”. Jej skład weszli: król
Stanisław August, Ignacy Potocki, marszałek koronnej konfederacji sejmowej Stanisław Małachowski, ksiądz Hugo Kołłątaj oraz zaufany króla – poseł krakowski Aleksander Linowski. Włoch Scipione Piattoli otrzymał zadanie, pośredniczenia pomiędzy stronnictwem Potockiego a królem.

Pod koniec marca projekt był gotowy i zaczęto zapoznawać z nim zaufanych posłów i senatorów. Niestety, ale nie udało się zachować tajemnicy.
Przeciwnicy reform, stronnictwo konserwatywne mające poparcie cesarzowej Rosji Katarzyny dowiedziało się o projekcie konstytucji.

Na razie zajęto się dwoma ważnymi ustawami: 24 marca o prawie o sejmikach, a 18 kwietnia o prawie o miastach.

Ogłoszono, że Sejmowi przedstawi się projekt Konstytucji zaraz po zakończeniu ferii wielkanocnych. Wyznaczono termin 5 maja.

Jednakże, ponieważ stronnictwo patriotyczne i przychylni mu parlamentarzyści nie mieli przewagi liczebnej, to zastosowano wybieg. Przyśpieszono datę prezentacji ustawy z 5 maja na 3 maja, licząc, że nie powrócą z ferii wielkanocnych do stolicy przeciwnicy reform. Nie ogłoszono nowej daty, tylko imiennie wezwano na ten dzień zwolenników reform.

Ten zamysł powiódł się tylko częściowo. Szlacheckich konserwatystów przyjechało ponad 60.

Wcześniej, 1 maja projekt został odczytany publicznie w Pałacu Radziwiłłowskim na Krakowskim Przedmieściu. 2 maja ponownie go odczytano. Po tym 83 posłów i senatorów podpisało poparcie dla konstytucji.

Do samego uchwalenia ustawy przygotowano się bardzo starannie. 3 maja 1791 r. Królewski Zamek został otoczony wojskiem podległym księciu Józefowi Poniatowskiemu, bratankowi króla, Tysiące mieszczan wyległo na ulicę. Miejsca na lożach i na antresoli zajęli proreformatorscy widzowie.

Na początku dokonano mistyfikacji. Odczytano odpowiednio spreparowane depesze dyplomatyczne ukazujące zmieniającą się na niekorzyść Rzeczypospolitej koniunkturę relacji międzynarodowych. W ten sposób wywarto psychiczną presję na posłów i senatorów, że trzeba ratować Rzeczypospolita.

W zamkowej sali 3 maja 1791 r. znalazło się w sumie 72 posłów i senatorów przeciwników reform na ogólną liczbę obecnych 182. W tej sytuacji reformatorzy mieli przewagę, a ponieważ Sejm był skonfederowany, nie można było użyć liberum veto.

Można powiedzieć, że pod tym względem zamach się udał, ponieważ ogólna liczna posłów i senatorów dla całej Rzeczypospolitej wynosiła około 500.

Odczytany następnie projekt konstytucji wzbudził wiele protestów. Najbardziej histeryczną postawę zaprezentował poseł z kaliskiego, Jan Suchorzewski, który groził zabiciem kilkuletniego synka, jeśli ustawa, w jego ocenie zagrażająca wolności, stałaby się prawem, a syn miałby żyć w niewoli.

Konserwatyści protestowali, używając przede wszystkim argumentu, że tryb obrad nad projektem nie był zgodny z sejmowym regulaminem. Król, który kilkakrotnie przemawiał, w pewnym momencie podniósł rękę, chcąc przemawiać kolejny raz. Uznano to, że monarcha wzywa do akceptacji ustawy przez aklamację.

Wtedy rozległy się okrzyki „Wiwat król! Wiwat Konstytucja!”. Stanisław August złożył od razu przysięgę na „Ustawę Rządową” na ręce biskupa krakowskiego, Feliksa Turskiego. Udano się wówczas gremialnie do kolegiaty Św. Jana na nabożeństwo dziękczynne, gdzie odśpiewano uroczyście „Te Deum laudamus”.

W sali sejmowej pozostali natomiast przywódcy opozycji, a wśród nich hetman wielki koronny Franciszek Ksawery Branicki, przyszły przywódca Konfederacji Targowickiej. Oni udali się grodu warszawskiego, jak to było w staropolskim prawie i zwyczaju, żeby złożyć protest. Drzwi kancelarii grodzkiej zastali jednak zamknięte. W ten sposób uniemożliwiono im podważenie legalności swoistego zamachu stanu, który się tego dnia dokonał.

W nocy Warszawa się bawiła.

Żródło: Historia Polski, tom 2, Dzieje.pl (prof. Piotr Ugniewski)