Antychrześcijanka Hillary Clinton fot. domena publiczna autor: C-SPAN

135 tys. dolarów dla gejów w formie grzywny dla ciastkarni Sweet Cakes w stanie Oregon, nakaz usunięcia Dekalogu z prywatnej posesji Jeannette Gordon z Teksasu czy grożenie duchownym za ich biblijne kazania. Oto przykłady, jak amerykańskie sądy, władze federalne, stanowe i lokalne od lat walczą o lewacki postęp. Mobilizacja katolickiego elektoratu może pomóc takie działania zatrzymać. Organizacja CatholicVote pokazuje, jak to zrobić, szczególnie w kontekście nadchodzących wyborów prezydenckich.

Niezwiązana ze strukturami Kościoła katolickiego CatholicVote podaje, że choć prezydent Obama zdobył w 2012 roku swoją reelekcję przez 4,9 mln głosów, tak naprawdę udało mu się pozostać w Białym Domu dzięki 500 tys. wyborców. Organizacja tłumaczy, że gdyby kandydat Republikanów, Mitt Romney, uzyskał o 500 tys. więcej głosów np. w Ohio, na Florydzie, w Wirginii czy New Hampshire, to on zostałby prezydentem. Według szacunków CatholicVote, w ostatnich wyborach nie głosowało aż 14 mln katolików i to należy zmienić.

Konkretnie potrzebna jest mobilizacja katolików, którzy wcześniej nie głosowali, są dobrze poinformowani w sprawach bieżących i traktują na serio swoją wiarę. Niestety obecnie masa katolików (np. meksykańskiego pochodzenia) głosuje na kandydatów proaborcyjnych i wrogich chrześcijaństwu. Wielu z nich jest albo oszukiwanych przez propagandę takich polityków, albo zwykle niedoinformowanych. Choć tradycyjnie katolicy głosowali po połowie na Republikanów i Demokratów, teraz ich preferencje są coraz bardziej nieprzewidywalne. I mimo że nie ma czegoś takiego jak „typowy katolicki wyborca”, pozyskanie grupy katolików w USA jest kluczowe dla uzyskania wyborczego sukcesu.

Mobilizacja przez informację pocztową

Właśnie dlatego CatholicVote wysłała ankietę do 10 mln katolików, w której przy pomocy różnych pytań rysowała antychrześcijański obraz polityki Obamy i decyzji jego administracji. Organizacja, która chwali się 600 tys. członków i sympatyków, prosiła o odpowiedź na różnego typu pytania. Autorzy ankiety prosili o wolne odpowiedzi lub je sugerują (czy sprzeciwiam się danej decyzji, czy ją popieram, czy jestem niezdecydowany, czasami chodzi o wyrażanie opinii, jakie dana decyzja miałaby konsekwencje). Cel ankiety był zapewne wielowymiarowy. Chodzi o to, aby nie tylko poinformować elektorat o tym, co w ostatnim czasie się wydarzyło, ale też sprawdzić, co katolicy myślą, albo też zachęcić ich do refleksji.

To forma mobilizacji katolickiego elektoratu. Rezultaty sondażu trafiły do kandydatów na urzędy, członków Kongresu, sędziów federalnych, gubernatorów i dziennikarzy. Jest on podzielony na kilka części: rola religii w życiu publicznym (siedem pytań), rządowa walka z chrześcijaństwem (siedem pytań), zmuszanie katolików i innych obrońców życia do płacenia za aborcję (trzy pytania) i wybory prezydenckie w 2016 roku (dziewięć pytań).

Lewicowi prawnicy z ACLU

Z zadawanych pytań wyłania się obraz antychrześcijańskiej Ameryki. CatholicVote przypomina, że organizacja prawnicza The American Civil Liberties Union (ACLU) od lat pracuje „nad wymazaniem każdego śladu chrześcijańskiego dziedzictwa z życia publicznego”, prowadząc swoją kampanię poprzez sądy, aby „zakazać religijnych cytatów, symboli i różnych przedstawień”. Jednym z tego przejawów jest „wymazywanie Świąt Wielkanocnych i Bożego Narodzenia” z krajowego kalendarza. Chodzi o pozbawienie świąt wymiaru religijnego i uczynienie z nich świeckiej uroczystości. Jak czytamy, według Billa O’Reilly’ego, komentatora Fox News, walka o to, czy Boże Narodzenie pozostanie krajowym świętem, znajduje się w samym środku walki pomiędzy tradycyjnymi Amerykanami a lewicowymi sekularystami (postępowcami).

Z ankiety dowiadujemy się, że Sąd Najwyższy uznał wystawianie Dekalogu w przestrzeni publicznej za sprzeczne z konstytucją, z wyjątkiem przypadku, gdy jest on częścią jakiejś szerszej wystawy edukacyjnej. Co więcej, podobnie atakowane jest tzw. Ślubowanie Wierności, zwane też ślubowaniem obywatelskim, które w niektórych szkołach codziennie mówią dzieci przed rozpoczęciem lekcji.

Przysięgę tę powtarza się również podczas zebrań państwowych. W wersji z 1954 roku brzmi ona w ten sposób: „Składam przysięgę na wierność sztandarowi Stanów Zjednoczonych i republice, którą on reprezentuje. Jeden naród, a nad nim Bóg, naród niepodzielny, ofiarujący wszystkim wolność i sprawiedliwość”. W 2002 roku jeden z Sądów Apelacyjnych uznał jednak, że mówienie w szkołach publicznych „Jeden naród, a nad nim Bóg” jest sprzeczne z konstytucją. Warto dodać, że autorem tekstu tego ślubowania był pastor baptysta. Autorzy ankiety polecają respondentom zastanowienie się nad tym, jak na działania ACLU patrzyliby Ojcowie Założyciele, np. tacy jak Jerzy Waszyngton.

Lobby gejowskie

Religia nie jest jedynym celem wrogów chrześcijaństwa. Ich ataki wymierzone są również w jej pochodne: wolność religijną, wolność sumienia i zrzeszania się (lub niezrzeszania się), aż do kryminalizacji nauki wypływającej z Biblii. Jako przykłady twórcy ankiety podają przedstawicieli wszelakich biznesów, którzy padli ofiarą tego typu ataków. Piekarze i ciastkarze, fotografowie, ludzie zajmujący się organizacją ślubów (w tym kwiaciarki) zostali skazani na kary grzywien, a niektórym grożono nawet karą więzienia za odmowę uczestnictwa w tzw. ślubach gejowskich.

Firmy te posłużyły się moralną nauką wypływającą z Biblii, uznającą homoseksualne zachowania za grzeszne i uznającą chrześcijańską definicję małżeństwa jako związek mężczyzny z kobietą. Z ankiety dowiadujemy się, że burmistrz Houston w Teksasie użył oficjalnego nakazu do wglądu w treść kazań duchownych, aby sprawdzić, czy nauczają oni, że homoseksualne zachowania są grzechem. Niewątpliwie do jednego z najbardziej prominentnych wrogów chrześcijaństwa należy zaliczyć Hillary Clinton.

Była kandydatka na prezydenta USA powiedziała chrześcijanom, że „głęboko osadzone kody kulturowe, wierzenia religijne i strukturalne uprzedzenia muszą zostać zmienione”. Oznacza to – jak wyjaśniają ankieterzy – że chrześcijanie muszą zmienić swoje wierzenia, aby zgodzić się na tzw. małżeństwa jednopłciowe czy aborcję na żądanie (łącznie z zabijaniem dziewięciomiesięcznych dzieci nienarodzonych). Clinton dodała nawet, że „prawa muszą być wsparte środkami i wolą polityczną” przeciwko tym, którzy podzielają chrześcijańskie wierzenia.

Amerykański fiskus i Sąd Najwyższy

Niestety amerykańskie władze miały już na usługach antychrześcijańskich wojowników w różnych instytucjach. Niektórzy z nich siedzą w IRS (amerykański fiskus). Z raportu Inspektora Generalnego IRS wynika, że IRS używany był jako broń przeciwko tym, którzy nie zgadzają się z osobami pokroju Clinton, prezydenta Obamy czy ogólnie rzecz biorąc, lewackim postępem. Z tego powodu ponad 500 organizacji katolickich, chrześcijańskich i innych zostało celowo wytypowanych do audytów. Oprócz tego w wojnie o antychrześcijański postęp bierze udział Sąd Najwyższy. Jak wyjaśniają ankieterzy, stał się jego najsilniejszym i najbardziej wpływowym ramieniem za sprawą czterech radykalnym sędziów, którzy ustalają prawa z powietrza, zamiast posługiwać się do tego konstytucją.

Chodzi oczywiście o decyzję z 1973 roku legalizującą aborcję i uznającą ją za prawo gwarantowane w konstytucji. Chodzi również o decyzję z 2015 roku legalizującą tzw. małżeństwa jednopłciowe i ustanawiającą nowe, konstytucyjne prawo do takiego małżeństwa. Oczywiście konstytucja ani słowem o żadnym z nich nie wspomina. Trudno sobie w ogóle wyobrazić, że ktoś z jej twórców lub sygnatariuszy mógł w ogóle coś podobnego mieć na myśli. Z uwagi na niezwykle istotną rolę Sądu Najwyższego, który w ostatnim czasie zmienił decyzję wielu stanowych referendów, CatholicVote przypomina, że prezydent Trump prawdopodobnie będzie nominował trzech sędziów do Sądu Najwyższego. Jego skład (z powodu dożywotnio pełnionych funkcji) ustali kurs decyzyjny na najbliższe 25 lat.

Departament sprawiedliwości w walce o aborcję

Kolejnym graczem w wojnie z chrześcijaństwem był Departament Sprawiedliwości Obamy. Nie zgodził się on na wyłączenie z wymogu finansowania aborcji, antykoncepcji i sterylizacji w przypadku zgromadzenia zakonnego Małych Sióstr Ubogich (Little Sisters of the Poor). Problem ten powstał z powodu reformy sektora zdrowia (tzw. Obamacare) – ustawy zawierającej w sobie przymus oferowania ubezpieczenia zdrowotnego obejmującego aborcję i antykoncepcję. Choć Kościoły podlegają wyłączeniu, w przypadku zakonów i religijnych zgromadzeń (czy uczelni) sprawa jest bardziej skomplikowana. Muszą one prowadzić wyłącznie działalność religijną.

A Małe Siostry Ubogie zajmują się chorymi. Siostrom, które nie chciały ulec próbom łamania sumień, nie pozostało nic innego, jak walczyć o swoje prawa w sądzie (albo zostawić chorych bez pomocy). Wydaje się, że administrację Obamy nie obchodziło, iż siostry świadczą usługi zdrowotne dla ubogich w 25 domach opieki. Istotniejsze było zmuszenie ich do płacenia za antykoncepcję i aborcję, które nie mają ze zdrowiem nic wspólnego. W Sądzie Najwyższym racje sióstr zostały zauważone, co można uznać za pewne zwycięstwo. Sprawa nie jest jeszcze zakończona w systemie sądowym (wróciła do rozpatrzenia w niższej instancji).

Plan działania

Na całe szczęście CatholicVote nie tylko prezentuje czarny obraz Ameryki, ale miał dokładny plan działania umożliwiający uniknięcie listopadowej tragedii wyboru Clinton. Organizacja miała zamiar doprowadzić do przedwyborczej rejestracji 3 mln katolików szanujących wartości rodzinne i ochronę życia ludzkiego, którzy wcześniej nie głosowali (korzystając z dostępnych publicznie danych, kto i gdzie jest zarejestrowany do głosowania). Chodziło o tych mieszkających w stanach, odgrywających szczególną rolę w przyszłych wyborach prezydenckich ze względu na to, że większość wyborców może tam w równym stopniu zagłosować na kandydata Republikanów, co Demokratów.

Głównym celem działań CatholicVote byli katolicy w Ohio, na Florydzie, w Wirginii, New Hampshire, Karolinie Północnej, Iowa, Kolorado, Newadzie, Missouri, Wisconsin, Pensylwanii, Michigan i Indianie. W 2014 roku podczas wyborów do Kongresu udało im się zastosować właśnie taką taktykę – zmotywowano i zmobilizowano ponad 5 mln katolików, którzy zagłosowali w kluczowych stanach, umożliwiając wygraną kandydatom konserwatywnym do Senatu i Izby Reprezentantów. Te 5 mln ponownie zagłosowalo i udało się do nich dołączyć kolejne 3 mln nowych katolików, dlatego tez wygrana w kluczowych stanach w jesiennych wyborach była dużo pewniejsza.

Z uwagi na kontekst antychrześcijańskich tendencji, CatholicVote ocenia, że listopadowe wybory były jednymi z najistotniejszych w naszych czasach, gdyż stawiały pod znakiem zapytania możliwość ożywienia religijnego i przywrócenia zasad moralnych w Ameryce. Wygrana Hillary Clinton byłaby oczywiście równoznaczna z kontynuacją polityki Obamy. Ameryka odrzuciła antychrześcijańskie uprzedzenia rozprzestrzeniające się na kolejne gałęzie władzy federalnej i zagłosowała za powrotem do korzeni wiary, wolności i wartości moralnych

Autorka: Natalia Dueholm