Kadrow dosłal jarłyk na Czeczenię od Putina fot. Wikipedia CC 3.0 autor: kremlin.ru

Autor: Janusz Korwin-Mikke

Od razu zacznę z grubej rury: obraz Czeczenii, jaki sobie wytworzyłem na podstawie opisów prasowych, nieco różni się od rzeczywistości. Co trzeba skorygować?

Przed wyjazdem pisałem: „Nie wiem, czy pamiętacie Państwo, że jeszcze istnieje na świecie taki kraj jak Czeczenia. A przecież 15 lat temu ten maleńki kraj był na ustach całego świata – bo ogłosił (nielegalnie oczywiście) niepodległość jako Republika Iczkerii (po czeczeńsku: Noxçiyn Paçẋalq Noxçiyçö). (…) i władzę objął jego syn, JE Ramzan Kadyrow. Okazał się władcą nad podziw sprawnym. Zamiast walczyć z »iczkeriotami« – ofiarował im stanowiska w swoim rządzie.

Wziął od Rosjan odszkodowanie za zniszczenia wojenne, zainkasował pieniądze za jakieś przepływy ropy – ale przede wszystkim wprowadził w Czeczenii wolny rynek. W efekcie Czeczenia zaczęła się szybko bogacić, a Szef Państwa jest ogólnie kochany i szanowany – tym bardziej że jak go ktoś nie szanuje, to spotykają go różne poważne nieprzyjemności, z drogą do Raju na skróty włącznie.

Oczywiście w Czeczenii panuje szariat. Nielegalnie – ale ostatnio pułkownik p.Kadyrowa wziął drugi ślub – i już. Co jakiś czas rosyjska prokuratura nieśmiało przypomina, że jest to niezgodne z prawem Federacji – ale p.Kadyrow ma to gdzieś. Na myśl o kolejnej wojnie z Czeczeńcami – a p.Kadyrow tego nie wyklucza – wszystkim na Kremlu cierpnie skóra, więc tolerują p.Kadyrowa, który jest w dodatku uważany za przyjaciela JE Włodzimierza Putina. P. Putin istotnie woli uchodzić za jego przyjaciela – bo ma z Czeczenią spokój, a p.Kadyrow ma całe zastępy wytrenowanych i oddanych sobie asasynów. Więc jest on w Czeczenii półbogiem”.

Otóż jednej rzeczy z tego obrazu nie ma: nie ma tych pracowitych jak Chińczycy Czeczenów, korzystających z działającego wolnego rynku i tworzących firmy. I z tym „półbogiem” to też przesada. Ludzie dość jednomyślnie mówią: „No, tak – wyciągnął nas z tego bagna, wyciągnął… Robi, co może – ale niewiele może, bo jesteśmy kolonią rosyjską. Kto jest dobrze z wierchuszką, to ma dobrze – a reszta…”.

W całej Federacji uważa się, że Czeczeni są o połowę zamożniejsi od średniej. I to jest prawda – ale dochody nie pochodzą z działających tu firm. Czeczeni w Czeczenii w zasadzie… nocują. Zarabiają w Moskwie, w Niemczech, w Brukseli – nie u siebie! Ale więzi rodzinne są silne, więc okresowo wracają na trzy miesiące, inni ich tam zastępują, znów wyjeżdżają…

Oprócz tego Kreml ma wyraźne wyrzuty sumienia, więc płaci bardzo dużo (jak na kraik mający tylu mieszkańców co województwo podlaskie.). Co prawda nie płaci za to za tranzyt ropy z Baku. Czeczenia ma jeszcze własną ropę. I to są te dochody, z których JE Ramzan Kadyrow buduje te gmachy w centrum. Na wyrost.

Mieszkam w luksusowym hotelu. Ma 40 (czterdzieści) pięter. Na frontonie z jednej strony zegar-gigant, a z drugiej biegnie neon: „Kochamy Proroka Mahometa”. Ten hotel jest, wg recepcjonisty, wykorzystany w 50% – na moje oko góra w 30%. Meczet na 10 tys. luda też jest – lekko przefajnowany. I jeszcze kilka reprezentacyjnych gmachów. I już wiadomo, na co idą pieniądze z Moskwy.

A raczej: nie wiadomo, bo te pieniądze dziwnie znikają. Ale przecież gdzieś są.

<!–nextpage–>

Jednak nie samą gospodarką żyje człowiek. JE Ramzan Kadyrow oparł odrodzenie Czeczenii na religii. Na początek wywalił z kraju wahabitów i innych radykałów, którzy mocno przyczynili się do utraty przez Iczkerię suwerenności nad Czeczenią. Następnie wspomógł miejscowych imamów i zaczął odbudowywać meczety. Trzeba przyznać, że osiągnął sukces: agencja Sputnik twierdzi, że w marszu na rzecz obrony wartości religijnych maszerowało w Groznym ponad milion ludzi! Sputnik zapewne nieźle przesadza (pewnie za agencją czeczeńską…): cała Czeczenia to 1,2 mln ludzi ludzi, z prawosławnymi, ateistami, starcami i dziećmi łącznie – a w marszu 4/5 to byli mężczyźni – ale manifestacja (na moje oko ok. 100 tys. ludzi) była imponująca.

Trzeba tu dodać, że uważnie przyglądałem się, kto w Czeczenii modli się w meczetach. W Polsce są to zazwyczaj starsze babcie – tu dobrze zbudowani, energiczni 30-latkowie. Kobiet niewiele (w islamie kobieta nie ma duszy, więc nie musi się modlić – ale część to czyni). To pokazuje, dlaczego islam musi wygrać z chrześcijaństwem.

Połowa sukcesu należy do p.Medni Kadyrowej. Zajęła się kobietami – w sposób właściwy: ogłosiła, że patriotyzmem jest noszenie strojów narodowych. Założyła w tym celu specjalny dom mody – i odniosła sukces! Dziś młode kobiety chcą wyglądać jak kobiety – starsze podobno chciałyby wrócić do mody z czasów sowieckich, ale im głupio wyglądać inaczej niż młode i ładne. A nieładne nogi dobrze się maskuje pod długą suknią…

I nie trzeba się pięć razy dziennie czesać!

Doszło do tego, że dom mody czeczeńskiej Firdaws zaczął podbijać świat arabski. A ulice w Groznym naprawdę pięknie wyglądają – te długie, kolorowe suknie…

Niestety, Polaków Czeczenia interesuje tylko wtedy, gdy poświęcają życie 50 tys. Czeczenów, żeby zabić 20 tys. Rosjan. Mamy pretensje do Anglików, że cynicznie nas wykorzystywali podczas wojny. A co robiła ogromna większość Polaków, zachęcając Czeczenów do beznadziejnej wojny z Rosjanami?

  1. Kadyrow wbija swym rodakom do głów, że Rosja może by i tolerowała niepodległość maleńkiej Czeczenii – jak Francja toleruje Monako. Natomiast nie mogła tolerować Czeczenii w rękach wahabitów, snujących plany oderwania od Federacji Rosyjskiej Dagestanu i całego północnego Kaukazu! Wiec wyszło, jak wyszło.
  2. Kadyrow, odbudowując, prawie wszystkie zniszczone fabryki przeniósł na prowincję. Taka deglomeracja to przygotowanie do kolejnej wojny. I jeśli w Rosji obalą putinizm i zaprowadzą d***krację, to p.Kadyrow znów będzie walczył o niepodległość. I będzie miał za sobą wyszkolone oddziały i entuzjastyczne poparcie Czeczenów.

Bo przecież nie chcą oni, by na ulicach znów dominowały brzydkie Rosjanki w krótkich spódniczkach, z fryzurami jak za Breżniewa…

Oryginalny tytuł artykułu: W gościnie u p. Kadyrowa