Zmiana trendów

Wraz z reformami Deng Xiaopinga i otwarciem się na świat nastąpiła zmiana tzw. polityki wyznaniowej w Chinach. Państwo, które we współczesnym świecie chce zajmować główne miejsce, nie może być państwem zwalczającym otwarcie religię. Z tego i innych powodów chińscy komuniści zmienili taktykę. Uznali, że religia z ich punktu widzenia jest zjawiskiem, którego nie da się zlikwidować samymi represjami.

Ze zdziwieniem zauważyli, że polityka represji zakończyła się niepowodzeniem, a jej skutkiem był paradoksalnie wzrost liczby wiernych, szczególnie wśród młodzieży. Jednocześnie nastąpił, wbrew ich polityce, spadek wpływów Kościoła patriotycznego na rzecz podziemnego.

Ponadto – dotyczy to religii w Chinach w ogóle – prowadzenie polityki prześladowań religijnych spowodowało wzrost antychińskich nastrojów wśród mniejszości narodowych. Są one sprzeczne z procesem zapewnienia stabilizacji społecznej i jedności narodowej, na czym władzom tak bardzo zależy.

Władze KPCh uznały, że w obliczu ideologicznego bankructwa komunizmu nie da się powstrzymać rozwoju religii w Chinach, w związku z tym zastosowały politykę wyprzedzania faktów i zaczęły po cichu ułatwiać życie tym kręgom religijnym, które wyznają religie uznane za religie chińskie, tj. przede wszystkim buddyzm, a w drugiej kolejności taoizm.

Jednocześnie oficjalnie wezwały do stosowania w życiu wartości konfucjańskich, które przedtem tak okrutnie zwalczały. Władze chińskie nadal są bardzo niechętne chrześcijaństwu, szczególnie Kościołowi katolickiemu.

O tym świadczy choćby proces rehabilitacji ofiar tzw. rewolucji kulturalnej, najwolniej przebiegający wśród katolików, przy czym dotyczy on w zasadzie tylko osób związanych z „Kościołem oficjalnym”. W oczach KPCh katolicyzm jest nadal obcym wyznaniem, V kolumną cywilizacji zachodniej, z którą walczą o dominację w świecie.

Szansa dla katolicyzmu w Chinach

Komunizm w Chinach jako ideologia jest niemal martwy. Trzeba jednak pamiętać, że tam – w odróżnieniu od Polski – zmienia się treść, a forma zazwyczaj zostaje bardzo długo. Z tego względu komunizm będzie oficjalnie przez pewien czas ideologią rządzących. Niemniej stopniowy upadek tej ideologii otwiera drogę innym ideologiom oraz religiom.

To jest szansa, być może ostatnia, dla katolicyzmu i chrześcijaństwa w ogóle, żeby stać się Kościołem masowym, zwłaszcza że na poziomie wiernych zacierają się różnice pomiędzy Kościołem podziemnym a „oficjalnym”.
Pustka duchowa, którą pozostawia po sobie komunizm, nie musi być wypełniona tylko przez „nową religię”, którą dla coraz większej masy Chińczyków staje się niestety konsumpcjonizm.

Już obecnie szacuje się, że liczba chrześcijan w Chinach przekroczyła podobno 100 mln osób, a więc jest ich więcej niż komunistów. Niezależnie od tego, czy ta liczba jest prawdziwa, można powiedzieć, że chrześcijaństwo w Chinach przebudziło się i przeżywa rozwój.