Prezydent Kazachstanu Nazarbajew i prezydent Chin Xu jinping fot. domena publiczna

Autor: Marek A. Koprowski

Kazachstan jest krajem, który w Azji Środkowej najwięcej korzysta na współpracy z Chinami. Pekin widzi w nim swojego głównego partnera w tym regionie i platformę swojej dalszej ekspansji na teren państw należących do Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Nie tylko kupuje tym kraju surowce, ale także sporo inwestuje, demonstrując, że traktuje współpracę z Astaną poważnie i długofalowo. Nie wszystkim mieszkańcom Kazachstanu się to podoba i są oni gotowi protestować. Uważają bowiem, że Pekin metodycznie uzależnia od siebie ich kraj, przekształcając go w swojego satelitę.

Prezydent Nursułtan Nazarbajew coraz bardziej otwiera swój kraj na chińską ekspansję. Obecnie poparł projekt Pekinu przeniesienia z Chin na kazachskie terytorium 51 zakładów produkcyjnych. Wartość całego projektu ma wynosić 26,2 mld dolarów! Szczególnym entuzjastą tego projektu był premier Karim Masimow, znany ze swych prochińskich sympatii. Według jego słów, ma być to dopiero początek przenoszenia chińskich zakładów do krajów należących do Szanghajskiej Organizacji Współpracy.

Zgodnie z tym planem, w Kazachstanie mają zostać zbudowane od podstaw zakłady przemysłu chemicznego, górniczo-metalurgicznego, budowy maszyn, energetyki, przetwórstwa spożywczego, produkcji materiałów budowlanych, przetwórstwa ropy naftowej, a także technologii informacyjnych. Mają to być przedsiębiorstwa XXI wieku, bazujące na najnowszych technologiach.
Według Nazarbajewa, dwa projekty z tego programu już są zrealizowane. W budowie jest m.in. wytwórnia proszkowego polipropylenu oraz zakład produkcji busów i lekkich samochodów ciężarowych. Kolejne zakłady mają powstawać w pobliżu linii komunikacyjnych zbudowanych w Kazachstanie w ciągu ostatnich 10 lat, a także niedaleko pokładów surowców. Na pewno zostaną też wykorzystane logistyczne centra w Horgosie, Astanie, Aktobe (Aktiubińsku) i zachodnim Kazachstanie.

Czas dla ekspansji

Do wywozu produkcji i dostarczenia urządzeń do nowych fabryk zostanie wykorzystana bezpośrednia linia kolejowa, a także magistrala drogowa „Zachodnie Chiny – Zachodnia Europa”. Budowa kolejnych nitek łączących Chiny i Kazachstan ma być finansowana ze specjalnego funduszu „Jedwabny Szlak”, a także przez specjalny bank z udziałem chińskiego kapitału.

Wśród kazachskich elit nie wszyscy są entuzjastami chińskiej ekspansji w ich kraju. Niektórzy obawiają się, że Chińczycy, wykorzystując korzystną koniunkturę i spolegliwość Nazarbajewa, przerzucą do Kazachstanu część swojego „brudnego przemysłu”, zatruwającego ich kraj. Ich zdaniem, władze stworzyły dla chińskich inwestorów wręcz idealne warunki działania. Przedsiębiorstwa będą zlokalizowane blisko źródeł surowców, co znacznie obniży finalne koszty ich produkcji. W Kazachstanie jest też stosunkowo tania siła robocza, m.in. w efekcie dewaluacji i spadku wartości tenge. Rząd Kazachstanu zapewnił, że nowe zakłady należące do Chińczyków będą korzystały ze specjalnych ulg i preferencji. Normy ekologiczne w Kazachstanie są też znacznie bardziej liberalne od europejskich, co Chińczykom oczywiście odpowiada. Co ważne, chińskie firmy w Kazachstanie zyskają łatwiejszy dostęp do rynków zbytu Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (oprócz Kazachstanu to także Białoruś, Kirgistan, Rosja, Tadżykistan).

Nauka chińskiego

Kazachscy biznesmeni obawiają się też, że wraz z przedsiębiorstwami przenoszonymi do ich kraju z Chin trafią też do Kazachstanu chińscy specjaliści, a także robotnicy. Ma to owocować powstawaniem prawdziwie chińskich kolonii. Aby znaleźć zatrudnienie w wielu chińskich firmach działających na terenie Kazachstanu, już teraz dobrze jest znać język kraju właścicieli. Np. w chińskim przedsiębiorstwie SNPS-Aktobemynajgaz, działającym w obwodzie aktiubińskim, tuż przy granicy z Rosją, każdy, kto chce być przyjęty do pracy, musi znać co najmniej podstawy mandaryńskiego.

Nawet jeżeli Kazachscy pracownicy spełniają ten warunek, to i tak otrzymują wynagrodzenie kilkakrotnie niższe niż chiński personel. Kazachscy obserwatorzy zwracają też uwagę, że Chińczycy działają w ich kraju w sposób metodyczny, realizując strategię pełzającego, długiego marszu. Już wiele lat wcześniej wydzierżawili od Kazachstanu ogromne połacie ziemi, żeby obsiewać je „kulturami technicznymi”, np. rzepakiem, by mieć surowiec dla swoich przedsiębiorstw z zakresu przemysłu chemicznego i spożywczego.

Chiński parasol

Wśród kazachskich politologów nie brakuje też głosów popierających prezydenta Nursułtana Nazarbajewa za sprzyjanie chińskiej ekspansji. Liczą oni na to, że Pekin stanie się gwarantem niezależności i suwerenności Kazachstanu w obliczu nasilenia wojskowej i politycznej ekspansji Moskwy. Nazarbajew i ten aspekt z pewnością bierze pod uwagę. W każdym razie na ostatnim szczycie G20 w chińskim Hangzhou Pekin i Astana podpisały wspólną deklarację o nowym etapie wzajemnych stosunków, która ma umocnić ekonomiczne, polityczne i wojskowe współdziałanie stron.

Równocześnie Nazarbajew usunął ze stanowiska premiera prochińskiego Kasima Masimowa. Na jego miejsce powołał na razie technicznego premiera Bakytżana Sagyntajewa. Mógł tak zrobić, aby uspokoić Moskwę, ale także samodzielnie kreować stosunki z Pekinem. Odwołany Masimow musiał się zadowolić stanowiskiem szefa Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego. Jest to ważne stanowisko w administracji Kazachstanu, ale nie tak znaczące jak funkcja premiera…