W 1942 r. stworzyli 88 Specjalną Samodzielną Brygadę Strzelców, w której dowódcą został generał Zhou Baozhong a dowódcą 1-go batalionu Kim Ir Sen jako kapitan Armii Czerwonej. W jego batalionie znaleźli się m.in. Koreańczycy, którzy podobnie jak on przeszli granicę po rozbiciu partyzantki. Ich wspólną cechą było mierne wykształcenie, w olbrzymiej większości byli to zwykli żołnierze, bardzo często analfabeci.

Po objęciu władzy przez Kim Ir Sena staną się w Północnej Korei aż do jego śmierci rządzącą elitą. Kim ze współpracy z Wei Zhengminem, który w międzyczas zginął, wyciągnął prawdopodobnie słuszny wniosek, że nic tak nie przyśpiesza kariery, jak protekcja możnych. W stosunkach z Sowietami stał się zdyscyplinowany i układny, schlebiał im i pilnie się uczył języka rosyjskiego.

Dla Sowietów miał niemałą wartość, ponieważ: posiadał zaszczytną kartę partyzancką na poziomie dowódcy oddziału, a poza tym nie był uwikłany w żadne walki partyjne w związku z czym uważano, że ma czystą kartę polityczną. Stał się na tyle cenny, że podczas dywersyjnych i szpiegowskich wypadów na drugą stronę granicy, nigdy nie pozwolono mu brać w nich udziału. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że ukończył szkołę NKWD w Chabarowsku apotem dwukrotnie po 3 miesiące, przebywał w Moskwie. Tam miało dojść do jego spotkania z szefem NKWD, Berią.

Po błyskawicznym rozbiciu japońskiej armii kwantuńskiej w Mandżurii i zajęciu Północnej Korei przez Armię Czerwoną, Kim Ir Sen wraz ze swoją ekipą zostali przewiezieni statkiem „Pugaczow” do Korei. Zaraz na jesieni 1945 r. Sowieci spędzili 300 tys. Koreańczyków na więc w Pjongjangu (Phenianie), gdzie miano ich zapoznać z ich nowym liderem, pośpiesznie mianowanym przez nich, generałem Kim Ir Senem.

Debiut nie wypadł dobrze. Ezopowy język używany przez komunistów, nachalna propaganda prosowiecka i młody wiek „wodza” nie budziły zaufania. Korea w tym czasie miała narodowego lidera. Był nim Cho Man Sik (Dzo Mansik), legendarny przywódca antyjapońskiego niekomunistycznego ruchu narodowego, zwany koreańskim Gandhim.

Sowieci próbowali przeciągnąć go na swoją stronę, proponując mu stanowisko głowy państwa w nowej republice. Kiedy odmówił, został aresztowany i ślad po nim przepadł. Jednocześnie rozpoczęło się skrytobójcze mordowanie jego najbliższych współpracowników. Zaczęto przyspieszoną sowietyzację tego niezmiernie ubogiego i bardzo ciężko doświadczonego japońską okupacją kraju (po II WŚ naliczono na północy zaledwie dziewięćdziesięciu ludzi z wyższym wykształceniem).

Bezlitosne represje skierowano przeciwko tym, którzy w tym społeczeństwie wyróżniali się pochodzeniem, bardziej prestiżowym zajęciem lub zamożnością. Na szczęście Koreańczycy mieli wybór – ucieczka na południe, dzięki temu w Północnej Korei nie doszło do tego, co stało się udziałem ludzi wyróżniających się w Europie Wschodniej, tj. masowego zgnojenia społecznego elit.

Na szczęście w okresie tuż powojennym reżim komunistyczny nie był jeszcze w stanie w pełni kontrolować granic między sektorami powierniczymi zarządzanymi przez Związek Sowiecki, USA i Wielką Brytanię. (Zgodnie z umową z grudnia 1945 podpisaną w Moskwie, Korea na 5 lat stawała się obszarem powierniczym tych państw). O skali tych ucieczek świadczy fakt, że w ciągu dwóch lat (1944-1946) ludność Korei na północy wzrosła o 2%, a na południu o 22%.