Amerykańskie dzieci-kwiaty fot. Wikipedia CC 3.0 autor: Wikiwatcher1

XX wiek był wiekiem upadków imperiów. Na początku ubiegłego wieku upadło imperium rosyjskie, a pod koniec wieku jego następca – imperium sowieckie. W międzyczasie upadły kolonialne imperia: brytyjskie i francuskie. Na placu boju pozostało tylko mocarstwo amerykańskie. Dzisiaj przeżywa ono wyraźny kryzys. Dla nas nie jest to bez znaczenia, ponieważ nasze bezpieczeństwo oparliśmy głównie na sile tego superpaństwa.

Przez pierwsze 100 lat Ameryka się organizowała i rozwijała, ale już w końcu XIX wieku USA stały się największym państwem świata pod względem wielkości PKB, detronizując Chiny. Pół wieku później osiągnęły pozycję niekwestionowanego imperium, niszcząc Niemcy i Japonię – dwa zmilitaryzowane państwa, które zbrodnią i krwią budowały własne imperia.

Amerykańskie imperium

Pierwsze kilkanaście lat po II wojnie światowej to okres największej potęgi Ameryki. Wszyscy potencjalni rywale albo byli materialnie zniszczeni (Niemcy, Japonia, Chiny, europejska część ZSRS) albo gospodarczo podupadli (jak Wlk. Brytania i Francja). To umożliwiło rozszerzenie politycznych wpływów na cały pozakomunistyczny świat. Politycznej dominacji oraz gospodarczej potędze towarzyszyła udana amerykanizacja świata, czyli rozciągnięcie wzorców amerykańskiej kultury materialnej i duchowej na inne kontynenty.

To niezbędny element trwania imperium, bez którego jego władza zazwyczaj ogranicza się tylko do przewagi militarnej, co jest niezmiernie kosztowne i przyspiesza erozję wpływów. Przyjmowano amerykańskie wzorce zarządzania biznesem, kopiowano amerykański styl życia, którego symbolami stały się: Hollywood, Coca Cola, rock and roll. W późniejszych latach przewagę amerykańskiej kultury dodatkowo wzmacniały globalne stacje telewizyjne (CNN, Fox) oraz innowacyjne firmy komputerowe (Microsoft, Apple, IBM). Pozycję imperium zabezpieczało kontrolowanie międzynarodowych instytucji finansowych (MFW, Bank Światowy) przez Amerykanów oraz dolar jako rezerwowa waluta światowa. Militarnie US Navy kontrolowała najważniejsze szlaki morskie na całym świecie, zapewniając w ten sposób Pax Americana.

Kiedy na początku dziewięćdziesiątych XX wieku rozpadł się Związek Sowiecki, którego gospodarka była przeciwieństwem słowa „normalność”, a wzory kulturowe żadne, to świat stał się jednobiegunowy, z jedynym supermocarstwem – USA. Wtedy to właśnie Francis Fukuyama wystąpił ze swoją dyletancką teorią o końcu historii i zwycięstwie liberalnej demokracji – czytaj: ostatecznym zwycięstwie USA. Życie bardzo szybko zweryfikowało tę pomyłkę.

Początki kryzysu imperium

Imperia bardzo rzadko umierają nagle. Taki gwałtowny upadek, jaki się zdarzył perskiemu imperium pod ciosami armii Aleksandra Wielkiego, czy nagły rozpad Związku Sowieckiego pod ciężarem własnej niewydolności to bardziej wyjątki niż reguła. Wielkie imperia, takie jak np. rzymskie, do którego nieraz porównywane jest amerykańskie, zazwyczaj upadają po długotrwałym kryzysie. Taki już właśnie toczy Amerykę – i to nie od finansowego kryzysu z lat 2008-2009, ale od pół wieku. Największą siłą imperium są ludzie, którzy je tworzą i pracują nad jego sukcesem i mają to imperium w sercu. Oni ciężko pracują i dla nich słowa „rodzina”, „ojczyzna” i „religia” nie są pustymi frazesami.

Kiedy imperium się rozwija i bogaci, następne pokolenia nie chcą już ciężko pracować i żyć oszczędnie jak ich przodkowie, lecz chcą konsumować nagromadzone bogactwa. Ten proces rozpoczął się w USA w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku gwałtownym pęknięciem światopoglądowym i kulturowym i w zasadzie dotyczył całej zachodniej cywilizacji. Hasłem stało się życie na bieżąco (to be hip) oraz określenie „zakazuje się zakazywać”. W ciągu kilku lat bunt pokoleniowy w ogromnej mierze osłabił instytucje i normy życia publicznego oraz społecznego: szkoły i uczelnie, kościół, rodzinę, armię, autorytet polityków, zasadę wolnej konkurencji, etos pracy, ludzkie ambicje i chęć rywalizacji.

Odrzucono zasadę dyscypliny społecznej na rzecz swobodnego życia wyrażającego się w hasłach: „rób tylko to, co sprawia przyjemność”, „akceptuj wartości na własne potrzeby”. Masowo występowano przeciwko służbie wojskowej. Buntujące się pokolenie wystąpiło także pod hasłami walki z pieniądzem i kapitałem na rzecz wolności, miłości, pacyfizmu, ale oczywisty brak możliwości zaspokojenia swoich potrzeb spowodowany niechęcią do ciężkiej i wytężonej pracy skutkował zmianą mentalności tego pokolenia i rozwojem postaw roszczeniowych.