Zbrodnie japońskie przed Nankinem

Armia japońska od początku agresji stosowała w ekstremalnej formie zasadę, wojna żywi wojnę, mordując, łupiąc i gwałcąc. Japończycy od samego początku podboju środkowych Chin stosowali strategię masowego mordowania Chińczyków jako sposób na złamanie oporu rządu chińskiego i jego armii. Już w Szanghaju mordowali tysiącami ludność cywilną miasta. Niemal całkowicie spalili przepiękne Suzhou, miasto pełne kanałów i ogrodów, zwane Wenecją Wschodu.

Z ludności liczącej 300 tys. osób pozostało kilka tysięcy. Reszta uciekła lub została wymordowana. Dokonali masakry w dawnej stolicy dynastii Sung, w pięknym Hangczou, a także w innych miastach rejonu dolnego biegu Jangcy, jednego z najbardziej zaludnionych w Chinach. Liczbę zamordowanych Chińczyków ciągu kilkunastu tygodni, podczas ich marszu od inwazji w Szanghaju do wrót Nankinu ocenia się na pół miliona ludzi.

Obrona Nankinu

Miasto, mimo że początkowo było z dala od linii frontu, to już w drugiej połowie września poznało skutki wojny. Od tego czasu, kiedy trwały jeszcze walki w Szanghaju, było coraz bardziej bombardowane przez japońskie lotnictwo. Większość bomb trafiała w cele cywilne. Mimo że wiedziano, jak zachowują się Japończycy, to dowodzący obroną Nankinu generał Tang Shengzi wahał się z ewakuacją mieszkańców, nie chcąc podważać ducha obrony. Jednakże mieszkańcy nie chcąc być ofiarami bitwy, wiedząc już o okrucieństwach agresora, a także zdając sobie sprawę o szczupłości środków do życia, które im pozostaną na skutek stosowania strategii spalonej ziemi przez wycofującą się armię, masowo opuszczali miasto, powiększając nieprawdopodobny chaos na drogach zalanych przez uciekające oddziały.

W międzyczasie większość oddziałów walczących wokół Nankinu zaczęła w panice uciekać. Tang próbował powstrzymać ten exodus, ale tracił tylko czas i ludzi. Mimo że stało się oczywiste, że w takiej sytuacji nie da się utrzymać stolicy, rząd chiński, ze względów politycznych oraz ze względów na nastroje dominujące w chińskim społeczeństwie, nie chciał oddać stolicy bez walki. Nankin, mimo że leżał na równinie miał całkiem dogodne warunki do obrony. Od północy i zachodu miasto było chronione przez Jangcy. Samo miasto otaczał wielki mur wysoki na 15-20 metrów i gruby na 10 metrów. Zapędzając do pracy pozostałych mu żołnierzy oraz ludność cywilną, wybudowano na przedmieściach całą sieć okopów z bunkrami.

Te system transzei miał do 130 m szerokości, a okopy miały do 3 metrów głębokości. Słabością armii Tanga, liczącej do 100 tys. żołnierzy było, iż gro jego sił stanowili świeżo poborowi. Sam plan obrony zaczął się rozpadać ze względu na upadek dyscypliny wśród chińskich żołnierzy. Japończycy przełamali linie obrony za zewnątrz miasta i znaleźli się na jego przedmieściach, podchodząc do ostatniej linii obrony, które stanowiły miejskie mury. Tego samego dnia, tj. 9 grudnia japońskie samoloty zrzuciły ulotki wszywające do poddania i grożące każdemu zagładą, w przypadku stawiania oporu i zamienieniem miasta w kupę popiołu.

Chiang odrzucił propozycję zawieszenia broni, podczas którego armia Tanga miała się wycofać bez walki i kazał walczyć do ostatniego żołnierza. Nie otrzymawszy odpowiedzi o zawieszeniu broni, dowodzący japońską armią operującą w Centralnych Chinach, generał Iwane Matsui rozkazał 10 grudnia zaatakować miasto. Wydał przy tym instrukcję swoim dowódcom, zakazując komukolwiek wejścia na teren mauzoleum Sun Yat-sena i grobowca założyciela dynastii Ming, cesarza Hongwu, a także surowy zakaz jakichkolwiek rabunków czy podpaleń, nawet przypadkowych.

Mimo ogromnej przewagi zarówno liczebnej, jak i w wyszkoleniu i uzbrojeniu oddziałów japońskich, mury miejskie z dawnej epoki stały się niespodziewanie skuteczną linią obrony. Dopiero bombardowania z powietrza i ostrzał ciężkiej artylerii przeważyły szalę zwycięstwa. Po naradzie z dowódcami gen. Tang, nie poddając miasta, tuż przed nocą 12 grudnia, uciekł. Następnego dnia Japończycy niemal ze wszystkich stron, przełamując słaby opór resztek chińskich jednostek, weszli do miasta. Żołnierze chińscy, wśród których było mnóstwo młodych chłopców, zrzucali mundury i wkładali cywilne ubrania, starając się ukryć.