Ścięcie chińskiego jeńca fot. domena publiczna

Masakra jeńców wojennych

W tym czasie gen. Iwane Matsui zachorował i na jego miejsce dowódcą sił inwazyjnych został przysłany z Tokio, należący do rodziny cesarskiej, książę Yasuhito Asaka, jednakże podział kompetencji czy status zwierzchnictwa pomiędzy nimi nie był jasny.

Generał był teoretycznie nadal dowódcą tzw. Szanghajskich Sił Ekspedycyjnych oraz 10 armii tworzących japońską armię Centralnych Chin, a książę był dowódcą tylko ww. Szanghajskich Sił Ekspedycyjnych. Nominacja księcia Asaki miała prawdopodobnie utrwalić prestiż dynastii poprzez zdobycie przez niego stolicy Chin.

Zaraz po przylocie, 8 grudnia, kiedy Nankin jeszcze nie był w rękach japońskich, książę został poinformowany, że wokół Nankinu znajdują się siły chińskie oceniane na 300 tys. żołnierzy, co było liczbą znacznie zawyżoną, jako że znaczna część tych sił już porzuciła Nankin i odpłynęła na zachód w kierunku nowej siedziby rządu w Wuhanie. Wtedy padł rozkaz: „zabić wszystkich jeńców”.

Od początku zajęcia miasta Japończycy natychmiast przystąpili do wyłapywania pojedynczych lub grup chińskich żołnierzy. Byli oni mordowani na miejscu lub odprowadzani do skupisk jeńców wojennych. Polowano też na młodych mężczyzn w wieku poborowym, jako że Japończycy wiedzieli, że tysiące żołnierzy zrzuciło mundury i przebrało się cywilne ubrania.

18 grudnia ich wszystkich popędzono na brzeg Jangcy, związano im ręce, a następnie rozstrzelano z karabinów maszynowych. To ludobójstwo, w którym zamordowano kilkanaście razy więcej żołnierzy niż w Katyniu trwało godzinę. Potem bagnetami dobito tych, co przeżyli. Liczbę zamordowanych w tej masakrze ocenia się na około 60 tys. ofiar.

Egzekucję żołnierzy prowadzono również po 18 grudnia, łapiąc ukrywających się i mordując ich na miejscu. Zdarzały się też wypadki kanibalizmu. Amerykański misjonarz Ralph Phllips był świadkiem jak japońscy żołnierze, wypatroszyli chińskiego żołnierza, upiekli jego serce i wątrobę i zjedli je.