Matylda autor: Aleksander Demianchuk/TASS Dostawca: PAP/ITAR-TASS.

Recenzja rosyjskiego filmu „Matylda”, który może trafić na nasze ekrany. W roli głównej polska aktora Michalina Olszańska

Historia Rosji jest tak tragiczna i pokrętna, że praktycznie nie ma filmu, który nie byłby krytykowany za coś. Za sowieckich czasów reżyser, którego film podpadł władzom, zazwyczaj miał kłopoty nierzadko na miarę tego kraju. Epoka sowiecka minęła, ale historyczne filmy rosyjskie są nadal pod obstrzałem i to nie tylko wtedy, kiedy wracano w nich do pokazywania czarnych okresów historii.

Nikt chyba jednak się nie spodziewał, że film o romansie cara pt. „Matylda” spowoduje, taką szeroką krytykę, jaka nie stała się udziałem nawet najbardziej antysowieckich filmów.

„Matylda” to film o romansie następcy tronu 22-letniego wielkiego księcia Mikołaja Aleksandrowicza (1868-1918) z 18-letnią polską baletnicą Matyldą Krzesińską (1872-1971). Protesty wzbudził fakt pokazywania Mikołaja jako kochanka, ponieważ Mikołaj to przyszły car, zamordowany wraz z rodziną przez bolszewików i uświęcony przez rosyjską cerkiew jako męczennik.

Z tego względu film wzbudził protest cerkwi i konserwatywnej, wierzącej części rosyjskiego społeczeństwa. Film był bojkotowany, atakowano kina, grożono twórcom.

Z historycznego punktu widzenia ta atmosfera wokół filmu, może wydawać się dziwna, ponieważ romans był faktem i faktem było, że Mikołaj miał kochankę, z którą żył przez 2 lata.

Sam film trudno ocenić jednoznacznie. Można go nazwać, nie tyle historycznym, ile raczej kostiumowym. Przepych wylewa się niemal z każdej ze scen, spychając film w kierunku kiczu. Scenariusz filmu oczywiście uwzględnił kontekst historyczny, ale jest w nim sporo dowolności.

Np. słynny wypadek pociągu, którym podróżowała carska rodzina, jest pokazany jako spowodowany przez chłopa, którego wóz zatarasował tory, podczas gdy w rzeczywistości szyny nie wytrzymały ciężaru carskiego pociągu będącego małą fortecą i rozstąpiły się.

Jeszcze większej manipulacji dokonano podczas uroczystości koronacyjnej Mikołaja, który w filmie miał upaść i stracić przytomność pod wpływem wołania swojej porzuconej kochanki. Historycznie to kompletna bzdura. W filmie nie brakuje innych fantazji jak wymyślona postać oficera-szaleńca nieprzytomnie zakochanego w Matyldzie, który policzkuje następcę tronu. Rzecz w carskiej Rosji w ogóle niewyobrażalna.

Sam film jest przeciętny pod względem artystycznym, ale ratuje go gra aktorska na dość dobrym poziomie. Szczególnie świetnie zagrał niemiecki aktor Lars Eidinger, znakomicie oddając postać Mikołaja, do którego zresztą poza wzrostem jest znacznie podobny (Eidinger jest o 20 cm wyższy).

Dobrze także tytułową rolę zagrała polska aktorka Michalina Olszańska córka Wojciecha Olszańskiego vel Aleksandra Jabłonowskiego, aktora i reżysera historycznych inscenizacji oraz aktorki Agnieszki Fatygi. Natomiast słabo wypadła niemiecka aktorka Luise Wolfram w roli Aleksandry księżniczki heskiej, przyszłej żony Mikołaja, nieumiejąca oddać jej skomplikowanej natury w dodatku niepodobna zewnętrznie do pierwowzoru.

Niewątpliwie najlepszą sceną filmu jest nocny „spacer” Mikołaja po Chodyńskim Polu, miejscu wielkiej tragedii, jaka wydarzyła się w dniu jego koronacji, kiedy półmilionowy tłum stratował się, rzucając się po carskie podarki.

Film mimo tych wszystkich krytycznych uwag jest jednak ciekawy i warty zobaczenia.


Standardowa licencja YouTube


Standardowa licencja YouTube