Pakistan – kraj bez stabilności

W odróżnieniu od Indii, nazywanych największą demokracją świata, Pakistan jest krajem bardzo niestabilnym politycznie i społecznie. Tam niemal co chwila cywilne rządy są obalane przez wojskowych. Pakistanowi nie udało się przez całą swoją historię zbudować stabilnych struktur państwowych. Nie inaczej jest obecnie. Rząd premiera Nawaza Sharifa jest na tyle słaby, że nie ma siły przeciwstawić się dowódcom armii, którzy prowadzą własną politykę. W pewnym sensie ta słabość jest polisą ubezpieczeniową dla rządu – nie trzeba go obalać, zwłaszcza że skupia na sobie permanentne niezadowolenie społeczne.

Nie ulega wątpliwości, że ten rząd nie kontroluje służb specjalnych ISI, które współpracują z niektórymi organizacjami terrorystycznymi, w tym z Al-Qaidą i z talibami, mimo że Pakistan oficjalnie walczy z terroryzmem. Jeżeli armię można nazwać „państwem w państwie”, to ISI ma taką pozycję w strukturach siłowych. Tak mocna pozycja powoduje, że ISI wraz z armią prowadzi własną politykę względem Kaszmiru, faktycznie szkoląc, finansując i przerzucając na teren indyjskiego Kaszmiru terrorystów – rekrutowanych zarówno z tamtejszej ludności, jak i z samego Pakistanu. Rządowi zależy na stabilizacji stosunków z Nowym Delhi. W takiej sytuacji odprężenie stosunków z Indiami, jakiego próbował dokonać premier Nawaz Sharif podczas spotkania z premierem Indii Narendrą Modim, zawsze może zostać storpedowane przez armię lub wywiad.

Modi pod koniec ubiegłego roku przybył do Pakistanu z prywatną wizytą na ślub wnuczki pakistańskiego premiera. To była pierwsza wizyta indyjskiego premiera w Pakistanie od ponad 20 lat. Odpowiedź pakistańskiej armii była szybka. Tydzień później jakaś grupa islamistyczna zaatakowała bazę wojskową lotnictwa indyjskiego. Walki trwały kilka dni. Zebrane dowody wskazały na powiązania napastników z ISI. Proces odprężenia odpłynął.

Można się zastanawiać, dlaczego pakistańska armia i ISI stawiają na podtrzymywanie trwałego napięcia między oboma krajami, mimo że ewidentnie szkodzi to Pakistanowi, m.in. poprzez ograniczenie gospodarczej współpracy regionalnej czy utrzymujący się wizerunek państwa wewnętrznie niestabilnego. Powody są trzy. Pierwszy to poczucie zagrożenia ze strony Indii. Po drugie – dozowanie napięcia czyni armię i ISI niezbędnymi w oczach społeczeństwa i poniekąd legitymuje ich specjalny status w państwie. Po trzecie – pakistańskie formacje militarne czują głęboki kompleks w stosunku do swoich indyjskich odpowiedników z powodu przegrania wszystkich wojen. Próby uderzenia w wybrane cele na terenie Indii, nie tylko w spornym Kaszmirze, niewątpliwie poprawiają ich samopoczucie i morale. Ataki na parlament w Nowym Delhi w 2001 roku czy zamachy bombowe w Bombaju w 2008 roku, dokonane przez muzułmańskich terrorystów powiązanych z ISI, mogły mieć również i to źródło.

Czy wybuchnie wojna?

Lato przyniosło nowe napięcia. Pretekstem do zaostrzenia stosunków stała się śmierć Burhana Waniego, uznanego – chyba na wyrost – za terrorystę numer jeden przez indyjskie siły bezpieczeństwa. Jego śmierć spowodowała masowe demonstracje i krwawe starcia dużych grup manifestantów z indyjską armią i siłami bezpieczeństwa. Spirala przemocy znów się nakręca. Demonstracje odbywają się nawet w wioskach. Nie wiadomo, czym to się skończy. Czy doprowadzi to do wojny? Niekoniecznie. Powstanie w Kaszmirze w 1989 roku nie doprowadziło do wojny między oboma krajami. Wybuchła ona 10 lat później.

Możliwość wybuchu kolejnej wojny o Kaszmir przeraża świat. Oba kraje posiadają broń atomową. W maju 1998 roku urządziły sobie prawdziwy wyścig nuklearny. Indie przeprowadziły pięć prób, a Pakistan o jedną więcej. Dopiero gwałtowne protesty światowej opinii i naciski zagranicznych rządów powstrzymały oba kraje przed dalszymi testami. Rok później Pakistan zainicjował kolejną wojnę, tym razem jednak bardzo lokalną, ograniczoną do małego terytorium w Kaszmirze. Obecnie należy sądzić, że Indie, którym zależy na pokojowym rozwoju w celu osiągnięcia w okresie kilku dekad statusu więcej niż regionalnego mocarstwa, nie będą dążyły do kryzysu.

Prawdopodobnie będą stosowały podwójną taktykę. Modi będzie szukał punktów zbliżenia, a z drugiej strony reagował siłowo na zagrożenia w Kaszmirze. Indie uzyskują coraz większą przewagę nad Pakistanem. Tempo wzrostu PKB w Indiach wynosi ponad 7%, a w Pakistanie ponad 4%. W polityce zagranicznej Indie również odnoszą sukcesy. Delhi porozumiało się z Teheranem i z Kabulem w celu budowy szlaku komunikacyjnego z irańskiego portu Czabahar do Afganistanu z dostępem do rynków w Azji Środkowej. To także oznacza politycznie niemal zupełne okrążenie Pakistanu. Dla Indii dodatkową korzyścią jest fakt, że rozbudowywany przez nie port w Czabaharze leży tuż przy granicy irańsko-pakistańskiej, gdzie po drugiej stronie Chińczycy rozbudowują pakistański port Gwadar.

Nie ulega wątpliwości, że w ten sposób Indie spowodują zmniejszenie atrakcyjności i spadek przeładunków zarówno w Gwadarze, jak i w Karaczi.

O ile Indie nie mają powodu, by wszczynać wojnę, ponieważ czas gra na ich korzyść, to nie można powiedzieć tego o Pakistanie. Frustracje, jakie przeżywa ten kraj, chwiejna sytuacja polityczna, zamachy terrorystyczne mogą skłonić wojskowych do przejęcia władzy i rozpoczęcia działań zbrojnych.