Próbował zabić Castro również w Panamie. Co ciekawe, Dorfman nie pisze, że Bosch i Posada to byli agenci CIA, co może wyjaśniać tę Bushowską pobłażliwość. Nie podaje również nazwisk dwóch uwolnionych przez Jeba Busha terrorystów, ale coś mi się zdaje, że to też agenci amerykańskich tajnych służb.

Nie kupuję więc do końca tezy Dorfmana, że zarówno Demokraci, jak i Republikanie jadą na tym samym wózku z powodów politycznych. I niekiedy przyczyny osobiste mogą być tak samo ważne. Bo tak naprawdę po co miałby to robić Obama? Następne wybory mniej więcej za dwa lata. Trudno więc powiedzieć, aby chciał na tym (teraz) ugrać głosy Portorykańczyków.

Zrobił to z dobrego serca? Czy na złość Trumpowi wypuścił osobę, która terroryzowała jego ukochany Nowy Jork i walczyła z władzą? Z sympatii do marksizmu (po ojcu) ujął się za radykalnymi budowniczymi socjalizmu? Tak czy owak – nie jest to dobry znak. Choć biorąc pod uwagę znaczny spadek liczby zwolenników niepodległego Portoryko, wydaje się mało prawdopodobne, by 74-letni Óscar López Rivera był w stanie ożywić FALN, to jednak ułaskawienie go jest formą przyzwolenia na lewacką przemoc.

Jest to szczególnie nieodpowiedzialne w sytuacji, gdy fala nienawiści do prezydenta Trumpa wcale nie łagodnieje (vide wizje Madonny o wysadzeniu Białego Domu podczas protestów inauguracyjnych). Dorfman za to wyobraża sobie, że López Rivera będzie mógł pojechać na Kubę (dzięki Obamie już nawet bez przeszkód i bezpośrednio z USA) i odwiedzić Williama Moralesa, twórcę bomb FALN, który w 1979 roku uciekł z nowojorskiego więzienia i schronił się na Kubie. Zmarły pod koniec 2016 roku Fidel Castro przewraca się chyba w grobie. Oczywiście ze szczęścia.

Autorka: Natalia Dueholm