Unia Lubelska fot. domena publiczna autor: Jan Matejko

Autor: Redakcja

W zeszłym roku nasze wydawnictwo Biblioteka Wolności opublikowało, opus magnum Marka J. Chodakiewicza – „Międzymorze”. Koncepcja Międzymorza znana jest oczywiście nie od dziś, nikt jednak jak dotąd nie spróbował przedstawić jej w syntetyczny sposób, zwłaszcza w okolicznościach, jakie nastały w świecie na początku XXI wieku. Marek Chodakiewicz, jako historyk, dokonując takiej próby, rozpoczął od zarysu historycznego, który też zresztą jest pionierski – bo po raz pierwszy powstała książka dotycząca historii Międzymorza jako całości, a nie poszczególnych państw z ich sprzecznymi pozornie interesami.

Jednak zdecydowanie najcenniejszą częścią dzieła jest pokazanie, co Międzymorze, właśnie jako całość, może zrobić ze swoją teraźniejszością i przyszłością, która przecież wcale nie jest oczywista.
Nie będę zdradzał wszystkich konkluzji, jednak najważniejszą konstatacją Autora jest to, że przede wszystkim Międzymorze musi ostatecznie wyjść z postkomunizmu, co ciągle nie nastąpiło, choć może nam się wydawać, że już się z tym problemem uporaliśmy, i jednocześnie nie dać się uwieść mirażom lewackiego europeizmu czy nawet globalizmu, który tak naprawdę jest maską na twarzy przetransformowanego postkomunizmu.

Bo celem Międzymorza nie ma być jakiś modny w danym momencie czy narzucany przemocą „-izm”, lecz wolność, która wyrazi się nie tylko na poziomie prawa czy gospodarki, lecz również na poziomie akceptacji własnej tożsamości, własnej historii, które kiedyś były atakowane i niszczone przez imperializmy i totalitaryzmy, a teraz są gnębione przez lewacki, nihilistyczny postmodernizm. Nie będę zdradzał, jaką przyszłość Międzymorza prognozuje prof. Chodakiewicz – napiszę tylko, iż uważa on, że warunkiem tego, by przyszłość ta mogła być wspólna i by w miejsce kilkunastu peryferyjnych krajów pojawił się organizm nawiązujący skalą do I Rzeczypospolitej, jest przede wszystkim przepracowanie w uczciwy sposób własnej historii.

Jeśli to zrobimy, to zarówno zneutralizują się animozje, jak i pojawią się warunki zaistnienia prawdziwej wolności, bo kłamstwa – czy to totalitaryzmu, czy socjalizmu, czy etatyzmu – zostaną zdemaskowane. Jeśli natomiast damy się zwieść rozmaitym szarlatanom i propagandystom w stylu Jana Grossa czy Zygmunta Baumana oraz ich akolitom, to nigdy do wolności nie dojdziemy.
Książka „Międzymorze” ma szansę stać się manifestem politycznym całego pokolenia, które od lat formułuje myśl o potrzeby „polityki jagiellońskiej”, ale przed Chodakiewiczem nigdy jej werbalizacja w jasny i konkretny sposób nie wybrzmiała.