Wybór Polski

Koncepcja rezygnacji z Jedwabnego Szlaku ma swoiste uzasadnienie. Zostało ono zaprezentowane przez Antoniego Macierewicza. To wypowiedź z 2015 roku, z okresu, kiedy nie był jeszcze ministrem, a więc powiedział to, czego zapewne dziś by mu nie wypadało powiedzieć: „Ta koncepcja Jedwabnego Szlaku, ekspansji Chin (…) jest częścią całościowej koncepcji porozumienia Europy Zachodniej z Rosją i z Chinami i wyeliminowania z obszaru euroazjatyckiego wpływów Stanów Zjednoczonych oraz zlikwidowania jako niepodległego podmiotu Polski, bo to Polska, jako największy kraj na tym styku między wpływami rosyjsko-chińskimi i niemieckimi, jest jedynym potencjalnym krajem mogącym zorganizować alternatywę wobec takiej euroazjatyckiej superpotęgi”.

To absurdalne tezy. Jedwabny szlak nie jest żadnym porozumieniem trzech stron. Gdyby tak było, to nie mielibyśmy sankcji UE nałożonych na Rosję. Trzeba także podkreślić, że Szlak uderza nie tylko w interesy amerykańskie, ale także w rosyjskie. Staje się przeogromną konkurencją dla modernizowanej Kolei Transsyberyjskiej. Poza tym rozbudowując infrastrukturę w Azji Środkowej, Chińczycy będą wypychali stamtąd wpływy rosyjskie. Szlak będzie miał kilka tras lądowych. Chińczycy chcą je tak planować, żeby jak najmniej ich przebiegało przez terytorium Rosji. Nie ma mowy o likwidacji Polski. Nikt tym nie jest zainteresowany. Na pewno nie Chińczycy.

Niemniej jednak jeśli zrezygnujemy z udziału projekcie Jedwabnego Szlaku, nasz los stanie się obojętny dla Pekinu. Mówienie, że Polska jest jedynym krajem, który może zorganizować alternatywę wobec superpotęgi (Europa Zachodnia-Rosja-Chiny), to po prostu megalomania. Z takich idei jednak wypływają konkretne wnioski, których skutki widzimy w Łodzi.

Deal z protektorem

Jak wielkie są amerykańskie wpływy w Polsce, świadczy przypadek Roberta Greya, osoby zupełnie nieznanej, która została na jesieni ub. roku mianowana wiceministrem w MSZ. Warto zauważyć, że opozycja, która wykorzystuje bezwzględnie każdą sprawę, żeby zaatakować rząd, kompletnie nie zareagowała na skandaliczną nominację amerykańskiego obywatela na ministerialne stanowisko w Polsce. Wiedzieli, że nie można. Pan Grey zajmował się w MSZ problematyką „azjatycką”, czyli miał wgląd, a może nadzór nad stosunkami Polski z Chinami.

Macierewiczowi nie można odmówić prawidłowej logiki rozumowania w postaci gotowości szybkiego zawarcia umowy z protektorem w obliczu ustawicznych zbrojeń groźnego sąsiada. Czy do takiego porozumienia doszło i czy to odbyło się kosztem naszego udziału w Jedwabnym Szlaku? Oczywiście żaden z polityków tego nie powie i nie potwierdzi. Ważniejsze jednak od słów są czyny. Do Polski zjechała właśnie amerykańska brygada pancerna. To odpowiedni sygnał dla Rosji. Zjawiają się też bataliony NATO, co jest efektem decyzji przeforsowanej przez Amerykanów podczas szczytu tej organizacji w Warszawie. I nie mniej ważna decyzja: Amerykanie dostarczą manewrujące pociski rakietowe JASSM-ER dla naszych myśliwców F-16. To bardzo groźna broń, o zasięgu prawie 1000 km. My ponadto zamówimy zamiast francuskich śmigłowców Caracal, amerykańskie Black Hawks.

Decyzja Agencji Mienia Wojskowego, która podlega MON, blokująca sprzedaż terenu, gdzie miał powstać wielki terminal przeładunkowy, będący najważniejszym węzłem Jedwabnego Szlaku w Europie Środkowo-Wschodniej, wskazuje, że ceną za obecność amerykańskich wojsk pancernych w Polsce i sprzedaż nowoczesnych pocisków rakietowych może być amerykańska próba blokady Jedwabnego Szlaku w Polsce.

Czy ta gra jest warta świeczki

Ta gra dopiero się zaczyna. Decyzja, za którą stoi minister Macierewicz, nie oznacza, że sprawa Jedwabnego Szlaku w Polsce jest przegrana. W rządzącej formacji nie brakuje osób, które chcą, żeby Polska w nim uczestniczyła. Dla prezydenta Dudy oraz premiera Morawieckiego udział w tym biznesie jest ważną częścią gospodarczego planu rozwoju kraju.

Z drugiej strony można powiedzieć, że Macierewicz ma też swoje racje. Jedwabny Szlak to sprawa ciągle w sferze planów i czasowo odległa, natomiast militarne poparcie USA, gdy Rosja systematycznie się zbroi, może być nam bardziej potrzebne, zgodnie z powiedzeniem, że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. A co zrobią Chiny? Poczekają, aż sprawa się wyjaśni. Potem podejmą decyzję.