Klątwa na nacjonalistę

Metropolita zwołał swój konkurencyjny zjazd. Odbył się on w Poczajowie. Obłożył on klątwą Ryczyńskiego i podjął szereg uchwał dyskredytujących uchwały zjazdu w Łucku. Konflikt ten nie trwał jednak długo i nacjonaliści zaczęli zdobywać ponownie miejsce w Cerkwi. Ryczyński ukorzył się przed metropolitą i ekskomunika została z niego zdjęta. Część postulatów ukraińskich działaczy też została spełniona. Na ordynariusza diecezji wyświęcono Ukraińca, arcybiskupa Aleksego Gromadzkiego, rodem z podlaskiego Dokudowa. W niektórych parafiach wprowadzono też język ukraiński do liturgii. Stało się to tam, gdzie życzyli sobie tego wierni.

Tempo ukrainizacji nie stało się imponujące tylko dlatego, że popi najzwyczajniej nie znali języka ukraińskiego. Ukrainizacji Cerkwi sprzyjały władze polskie, a zwłaszcza wojewoda Henryk Józewski. Liczył on, że Cerkiew zukrainizuje społeczeństwo wołyńskie, co odetnie je od wpływów bolszewickich. Działający pod skrzydłami Cerkwi prawosławnej nacjonaliści stanowili jednak jeszcze większe zagrożenie niż ruchy i organizacje o sowieckiej proweniencji. OUN nie dawała się łatwo rozbić i sparaliżować. Cieszyła się dużą popularnością wśród inteligencji związanej z Cerkwią, a także młodzieży szkolnej. Dopiero po dymisji Józewskiego polityka państwa wobec Cerkwi uległa zmianie.

Władze polskie zaczęły dostrzegać, że struktury Cerkwi występowały otwarcie, i to bardzo ostro, przeciwko państwu polskiemu. Rozpoczął się krótki okres powstrzymywania tych tendencji. Władze polskie zażądały m.in. likwidacji klasztoru pod Beresteczkiem zwanego „Kozackie Mogiły”, w których zakonnicy otwarcie prowadzili antypolską działalność. Założony on został w 1908 roku przez władze carskie. Złożono w nim szczątki Kozaków poległych pod Beresteczkiem w bitwie z wojskami polskimi w 1651 roku. W latach trzydziestych minionego wieku stał się on miejscem licznych pielgrzymek w czasie dorocznych odpustów i był, według departamentu wyznań, „wykorzystywany przez elementy wywrotowe na demonstracje antypaństwowe”.

Generalnie działalność prawosławia na Wołyniu przyczyniła się do umocnienia wśród ukraińskich chłopów postaw nacjonalistycznych. Katolicyzm na Wołyniu był utożsamiany z polskością, polskość zaś, jak mówiono, z pańskością. Prawosławie natomiast uważano za wiarę swoją, chłopską.
Proces umacniania Cerkwi prawosławnej na Wołyniu przerwała wojna i wkroczenie Sowietów na Wołyń. Cała diecezja wołyńska znalazła się w granicach ZSRS. Zamykano cerkwie i wsadzano duchownych do więzień – na czele z biskupami. Następnie diecezja została przyłączona do Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Z jego upoważnienia arcybiskup Sergiusz przyjechał na Wołyń i zaczął podporządkowywać tutejsze struktury patriarchatu.

Zmianę sytuacji przyniósł wybuch wojny sowiecko-niemieckiej. Kościół prawosławny przyjął go z nadzieją. Biskup Polikarp, wzorem metropolity Szeptyckiego, swoje orędzie skierowane do wiernych z tej okazji nazwał „Posłaniem”. Czytamy w nim m.in.:
„Wielkie Boże miłosierdzie i sprawiedliwość przybliżyły się do nas. Długie lata cierpiał nasz poniżony naród obelgi i znęcanie się nad naszą świętą wiarą i nad uczuciami narodowymi, nad godnością ludzką. W państwie bolszewickiego antychrysta terror i strach doszedł do niesłychanych rozmiarów, w porównaniu z jakimi bledną prześladowania chrześcijan za czasów imperatorów rzymskich Nerona i Dioklecjana. Bezbożnicy w straszny sposób rozprawiali się z wiarą chrześcijańską, mordując hierarchię, tysiącami i setkami tysięcy wiernych chrześcijan, duchownych, głosząc prawo zdrady i nienawiści.
Oto na naszych oczach dokonała się Boża sprawiedliwość: Jeden Bóg, jeden naród i wspólna lepsza przyszłość.
Spełniło się nasze odwieczne marzenie. W grodzie Lwa ze stacji radiowej niesie się nad naszymi górami, niwami, łąkami, nad naszą gęsto zroszoną krwią ziemią radosna wieść: proklamowano Niepodległe Państwo Ukraińskie. Wspólnie z narodem ukraińskim cieszy się nasza cierpiąca Cerkiew. Odrodzona w wolnym państwie ukraińskim – Ukraińska Cerkiew Prawosławna będzie stanowić z narodem jedną nierozerwalną całość.
(…) Niechaj Bóg miłosierny pomaga ci, narodzie mój, oraz Tobie, Rządzie nasz, budować Niepodległe Państwo Ukraińskie, ja zaś będę modlić się za was przed Ołtarzem Najwyższego.
W ten ważny czas historyczny Ukraińcy muszą zjednoczyć się, wszyscy muszą pracować wspólnie, bowiem w jedności siła i tę jedność musimy pokazać w praktyce.
Nie trzeba nam partii, nie trzeba walczyć między sobą. Wszyscy musimy zjednoczyć się wokół Naszej Świętej Cerkwi Prawosławnej, wokół naszego Rządu, wokół naszego obrządku, wokół naszego Przywództwa Narodowego.
Błagam o wszechmogące błogosławieństwo Boże dla całego Narodu Ukraińskiego oraz Zarządu Państwa.
Dano w m. Łucku na Wołyniu, Roku Bożego 1941, miesiąca lipca dnia 10”.