Ofiary bolsazewickiego teroru fot. domena publiczna

Autor: Wojciech Tomaszewski

Na portalu występuję jako redaktor oraz autor różnych artykułów pisząc o historii. Tym razem postanowiłem napisać o historii rodzinnej, historii moich dziadków, których zły los zagnał do Rosji.

Moi dziadkowie pochodzili z Kongresówki. Dziadek z Radomia a babcia z Białej Podlaskiej. Dziadek Władysław Seredyński był kierownikiem w fabryce. W 1915 r. kiedy rosyjska armia cofała się pod naporem armii niemieckiej i austro-węgierskiej, dziadek jako specjalista został ewakuowany. Oboje z babcią i z roczną córką Marią zostali wysłani aż do Rostowa nad Donem. Tam dziadek pracował w fabryce.

W lutym 1917 r. tuż przed obaleniem cara (rewolucja lutowa) urodził im się syn Romuald. W grudniu 1917 r., a więc kilka tygodni po obaleniu Rządu Tymczasowego przed Bolszewików, w pobliskim Nowoczerkasku, stolicy dońskich Kozaków powstała Armia Ochotnicza. To była na początku kadrowa armia składająca się w znacznej mierze z oficerów, którzy chcieli ratować Rosję przed bolszewizmem.

W końcu marca 1918 r. pod naciskiem bolszewickich oddziałów Armia Ochotnicza wycofała się zarówno z Nowoczerkaska oraz z Rostowa.

Kiedy bolszewicy weszli do Rostowa, to od razu zaczęli eksterminację wyższych warstw ludności. W fabryce, gdzie pracował dziadek, dyrektora zapakowali do worka, obciążyli go kamieniami, zawiązali i wrzucili do Donu. To samo chcieli zrobić z moim dziadkiem, ale robotnicy powiedzieli, że „gaspadin Seredynskij eto charoszyj czełowiek”. Ponadto dziadek był Polakiem, a we wczesnej fazie bolszewickiej rewolucji Polaków jeszcze uważano za ofiary carskiej władzy. Dziadek ocalał.

Inne doświadczenie przeszła babcia. Któregoś dnia szła po ulicy z dzieckiem na ręku. Po drugiej stronie ulicy szła rosyjska dama w futrze. Do tej kobiety podjechał czerwony Kozak i ta nieszczęsną przybił piką do drewnianego płotu. Babcia w stanie ciężkiego szoku uciekła z ulicy.

W końcu do dziadków uśmiechnęło się szczęście. Bolszewicka Rosja podpisała w marcu 1918 r. pokój w Brześciu z państwami centralnymi, oddając Ukrainę. 8 maja do Rostowa wkroczyli Niemcy, przywracając połączenie z Europą. Moi dziadkowie nie czekali, co będzie dalej i przy możliwej okazji wyjechali do kraju. Dzięki czemu moja mama mogła się narodzić już w wolnej Polsce, niedługo po zwycięskiej bitwie warszawskiej.
.