Rekonkwista

Koncepcja rosyjskiego świata, czyli nadania takiej rangi cywilizacji moskwicińskiej, aby złamać dominację Ameryki i doprowadzić do globalnej wielobiegunowości – najlepiej, jak wspomniano, z wyraźną przewagą bieguna rosyjskiego – to oczko w głowie Putina. Bez względu na głosy krytyczne, ambicje prezydenta z Kremla obejmują odrodzenie niegdysiejszej sowieckiej potęgi we współczesnej inkarnacji Rosji. Mówiono o tym nawet na ostatnim Forum Ekonomicznym w Krynicy, gdzie według aktualnie wiodących polskich mediów brylowali przede wszystkim Człowiek Roku Wiktor Orbán oraz plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego. O jednym i drugim w prasie rosyjskiej było praktycznie głucho, przytaczała ona natomiast stosunkowo często krynicką wypowiedź Andrzeja Iłłarionowa.

Ten rosyjski ekonomista nazywany jest wciąż byłym doradcą prezydenta Putina, choć z tą rolą pożegnał się już ponad dziesięć lat temu. Podał się wówczas do dymisji, bowiem uznał, że przemiany w Rosji doprowadziły do powstania gospodarczego modelu korporacjonizmu państwowego. „Z takim państwem pracować nie będę” – oświadczył. Od tego czasu Iłłarionow sympatyzuje z antykremlowską opozycją i od czasu do czasu wzywa władcę Rosji do odejścia. Poglądy ekonomiczne Iłłarionowa należałoby streszczać dość długo, toteż może wypada ograniczyć się do stwierdzenia, że jest on wielkim admiratorem Ayn Rand, którą nazywa jednym z największych filozofów XX stulecia.

Według prognoz tego fana autorki „Cnoty egoizmu”, Rosja odzyska część terytorium dawnego Związku Sowieckiego, w tym Ukrainę i kraje nadbałtyckie. Pogląd ten Iłłarionow powtarza zresztą przy różnych okazjach od początku 2014 roku. Oczywiście tę rekonkwistę przeprowadzi Włodzimierz Putin przy zupełnej neutralności wojsk Paktu Północnoatlantyckiego. Według Iłłarionowa, jedyną odpowiedzią Zachodu będzie wyrażenie „głębokiego zaniepokojenia”, ponieważ na czele państw, które odgrywają decydującą rolę w Europie, stoją ludzie lojalnie odnoszący się do Rosji. Należy pamiętać, że w tradycyjnym rozumieniu rosyjskich polityków lojalność oznacza w zasadzie uległość. A jedną z najbardziej charakterystycznych cech wschodniej duszy jest pogardzanie tymi, którzy zginają karki.

Za trzydzieści lat lub w tym przedziale czasowym – zdaniem Iłłarionowa – kanclerzem Niemiec zostanie przedstawiciel jakiejś Alternatywy dla Niemiec lub podobnej organizacji, a prezydentem Francji pani Le Pen albo ktoś w jej rodzaju i tak dalej. Będzie to świat, który w znacznie większym niż obecnie stopniu pójdzie na współpracę z wieloletnim dyktatorem Rosji, nie zaryzykuje czegokolwiek dla obrony choćby granic NATO, nie wspominając już o obronie takich krajów jak Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Gruzja i inne. Dlatego przynajmniej część Europy Wschodniej, znajdująca się obecnie w próżni geopolitycznej, pozbawiona realnych gwarancji bezpieczeństwa, dostanie się znowu pod kontrolę Moskwy.

Iłłarionow przewiduje, że przy pomocy pokojowych i militarnych środków Rosja opanuje większą część Ukrainy, Białoruś, Naddniestrze, część Gruzji, możliwe również, że północno-wschodnią Estonię i wschodnią Łotwę. „Wiadomo z góry, jakiej odpowiedzi na takie działania Moskwy udzieli NATO i Zachód” – rozwija swoją myśl Iłłarionow, chyba nie bez szyderstwa. „Będzie ona żadna. Podniosą się głosy, że to oburzające, niedopuszczalne, złamanie prawa międzynarodowego, naruszenie wszystkich pryncypiów, które ustalano po ostatniej wojnie światowej, ale żadnych konkretnych przeciwdziałań nie będzie. Dlatego Włodzimierz Putin zdoła zrealizować swój program odtworzenia »rosyjskiego świata«”.

To, co powiedział Iłłarionow, nie jest oczywiście żadną rewelacją. Apetyty kremlowskie dają się odczytać równie łatwo jak intencje wilka, który rozwiera śliniącą się paszczę. Skoro dla przywódcy Rosji największą katastrofą geopolityczną minionego stulecia był upadek ZSRS, jasne jest, że dąży on do restauracji utraconego imperium. Wyrażane bez owijania w bawełnę przekonania Iłłarionowa warto polecić tym wszystkim, którzy sądzą, że ustalenia niedawnego warszawskiego szczytu NATO znacząco zwiększają gwarancje spokoju w naszej części świata.